W Polsce opłaca się już montować kolektory słoneczne do podgrzewania wody. Jednak z różnych kalkulacji wynika, że na razie nie opłaca się u nas produkować prądu, wykorzystując energię słoneczną, czyli przy pomocy ogniw fotowoltaicznych (okres zwrotu takiej inwestycji sięgałby u nas 40 lat). Główną przyczyną jest stosunkowo niskie zużycie prądu przypadające na 1 mieszkańca w Polsce, stosunkowo niskie ceny energii elektrycznej i wciąż bardzo wysokie ceny ogniw fotowoltaicznych. Te ceny już spadają, taryfy za prąd w Polsce szybko rosną, a ja jestem ciekaw, kiedy i czy w ogóle nadejdzie chwila, od której każdemu będzie opłacało się u nas produkować prąd ze słońca, montując ogniwa fotowoltaiczne na balkonie, ścianach albo dachu. W Niemczech, które mają podobne warunki klimatyczne do nas, już na tysiącach budynków zamontowane są ogniwa fotowoltaiczne. Ale to tylko dzięki specjalnej polityce państwa, przez którą za prąd z ogniw fotowoltaicznych dostaje się dużo więcej niż za energię elektryczną pochodzącą z innych źródeł. Ten system nazywa się "feed in tarrif", a jego koszty są przerzucane na odbiorców energii elektrycznej. Mnie on w tym przypadku nie przekonuje, bo jest bardzo kosztowną formą dotowania czegoś, co na razie nie ma ekonomicznego sensu. A taki sens mają według mnie wiatraki czy biogazownie, które w Niemczech korzystają z dużo mniejszego wsparcia niż elektrownie fotowoltaiczne. Podobnie jest w Czechach, które już z tego rozwiązania chcą się wycofywać. |