Nie umiem i chyba nie bardzo chcę zrezygnować z jedzenia mięsa. Ale czasem towarzyszy mi taka refleksja, że ludzie, którzy wyrzekli się mięsa, są ode mnie lepsi. Jedzenie mięsa oznacza przecież ból i cierpienie zadane zwierzętom. Nie tylko przy ich zabijaniu. Dzisiejsze warunki przemysłowych (czyli zdecydowanej większości) hodowli świń czy kurczaków są koszmarne i też skutkują wielkim cierpieniem zwierząt. Wegetarianie ten ogrom cierpienia zmniejszają i myślę, że Bóg, także ten mój, chrześcijański, uwzględni im to na Sądzie Ostatecznym. I dlatego choćby z tego właśnie powodu będzie im łatwiej dostać się do nieba. Wydaje się Wam to śmieszne? Jeśli tak, to powiedzcie dlaczego. Kiedyś sam mówiłem sobie, że gdyby nie tacy, jak ja (jedzący mięso), to ta świnia, której kawałek kupiłem sobie w sklepie mięsnym, w ogóle nie miałaby okazji przyjść na świat. Jakie jest rozwiązanie? Wszyscy ludzie nie zrezygnują z mięsa, nie wiadomo też, czy wegetarianizm wszystkim by posłużył. Walczmy więc przynajmniej o lepsze warunki chowu zwierząt hodowanych na mięso. Już jest w tej sprawie lepiej, głównie za sprawą wymogów unijnych, ale to stanowczo za mało. Ja sam staram się możliwie często kupować wędliny z gospodarstw ekologicznych, gdzie zwierzęta na ogół lepiej się traktuje |