Jaka ryba na obiad?
Lipiec 4, 2011
Nadmierne połowy doprowadziły do tego, że 120 z około 200 jadalnych gatunków ryb może wkrótce wyginąć. Mówiąc wprost – zjemy je do ostatniej sztuki. Dlatego warto się zastanowić jaką rybę wkładamy do garnka i jaką zamawiamy w restauracji. Wydana właśnie przez WWF druga edycja ekologicznego poradnika „Jaka ryba na obiad?” umożliwia konsumentom świadomy wybór tych gatunków, które możemy kupować bez obaw. W zależności od sytuacji danego gatunku ryb, WWF przyznał każdemu z nich czerwone, żółte lub zielone światło.
Każdy z nas może wpłynąć na to, które ryby będą łowione, wybierając w sklepach i restauracjach te gatunki, których liczebność jest na stabilnym poziomie i te, które posiadają certyfikaty gwarantujące, że ich połowy lub produkcja nie szkodzą środowisku. Ograniczając lub całkowicie rezygnując z zakupu zagrożonych gatunków, dajemy producentom jasny sygnał, że nie akceptujemy ich dalszego połowu.
Z badań przeprowadzonych na zlecenie WWF przez Millward Brown SMG/KRC wynika, że mimo że zdecydowana większość Polaków (63%) zdaje sobie sprawę, że wiele gatunków ryb jest zagrożonych wyginięciem, rzadko ma to wpływ na ich świadomość konsumencką i zachowania w momencie dokonywania zakupów. Kupując ryby, nie zwracamy uwagi na elementy związane z ekologią (certyfikat ekologiczny lub to czy ryba jest zagrożona). Mają one znaczenie tylko dla około 5% respondentów. Niewiele wiemy o zagrożonych gatunkach żyjących w Bałtyku. Wymieniano wśród nich najczęściej łososia bałtyckiego i dorsza, jednak taką świadomość miało zaledwie 17-18% ogółu respondentów badania. Te wyniki pokazują, jak istotne jest dostarczenie Polakom informacji, na temat tego, jakie gatunki ryb powinni wybierać w sklepie.
Długo żyliśmy w przekonaniu, że zasoby ryb i innych organizmów morskich są niewyczerpalne. Sytuacja ta uległa jednak zmianie – nowoczesne, intensywne metody połowów spowodowały, że zasoby ryb gwałtownie maleją. Nasze codzienne decyzje mogą ocalić wiele gatunków. Należy przestać spożywać zagrożone gatunki, takie jak łosoś bałtycki, sola czy węgorz. W ten sposób dajemy im czas aby rozmnożyły się na tyle licznie, że przestanie im grozić wymarcie. Możemy zamiast nich jeść ryby, których zasoby są na stabilnym poziomie. W poradniku WWF mają one bezpieczne, zielone światło. Należą do nich między innymi flądra, makrela, sandacz czy miętus – mówi Piotr Prędki, Specjalista projektu Zrównoważone rybołówstwo WWF Polska.
WWF apeluje, aby zwracać uwagę na to, skąd pochodzi ryba, którą kupujemy. Zasoby danego gatunku w jednym akwenie mogą być stabilne, podczas gdy w innym akwenie – bardzo niskie. Zgodnie z unijnym prawem wszystkie produkty rybne oraz owoce morza na rynku wspólnotowym powinny posiadać na etykiecie informację, gdzie dany gatunek został złapany i czy pochodzi z hodowli. Dzięki temu możemy mieć pewność, że kupujemy produkty rybne pochodzące z populacji, którym nie zagraża wymarcie i których połowy i hodowla nie szkodzą środowisku. Niestety w Polsce często te przepisy nadal nie są przestrzegane i egzekwowane. Wybór niezagrożonych gatunków powinien ułatwiać konsumentom także certyfikat MSC (the Marine Stewardship Council, MSC), który gwarantuje, że produkty spełniają określone standardy ekologiczne. W Polsce produktów z certyfikatem MSC jest wciąż stosunkowo niewiele. WWF ma nadzieje, że ich liczba oraz popyt na nie będą ciągle wzrastać, podobnie jak w innych państwach europejskich.
Z pełnym raportem i poradnikiem można się zapoznać TUTAJ
źródło: Greenpeace, ilustracja: wikipedia







Komentarze
Chcesz skomentować?