Lawina protestów przeciw wiatrakom
Lipiec 14, 2010
Już w 64 polskich gminach lokalne społeczności sprzeciwiają się planowanym tam elektrowniom wiatrowym. Te protesty coraz częściej blokują albo opóźniają budowę wiatraków. Na dodatek samorządy dwóch województw, dolnośląskiego i kujawsko-pomorskiego, chcą przyjąć takie wytyczne do planów zagospodarowania przestrzennego, by wiatraki mogły stawać nie bliżej niż kilometr od domów. Jeśli w ślad za nimi pójdą inne regiony, rozwój energetyki wiatrowej w Polsce może znacząco się spowolnić.
Sprawa jest o tyle zastanawiająca, że samorządy nieźle na wiatrakach zarabiają. Dla przykładu: wielkopolska gmina Margonin dostaje od właściciela dużej farmy wiatrowej, portugalskiej firmy EDP, 4 mln zł rocznie. To dlatego samorządowcy z gminnego szczebla zwykle są za budową takich elektrowni. Inaczej jest w przypadku większości mieszkańców wielu miejscowości, którzy często próbują blokować te inwestycje na przykład dlatego, że wiatraki ich zdaniem mają stanąć za blisko domów. „Za blisko” w niektórych przypadkach oznacza nawet pół kilometra.
Bywa też tak, że protesty wywołuje …zawiść. Rolnicy, którzy oddają w dzierżawę grunty pod elektrownie wiatrowe, bardzo dobrze na tym zarabiają. To czasem jednak nie podoba się ich sąsiadom, na których polach wiatraki nie staną. Zdarza się więc, że właśnie ci sąsiedzi organizują protest przeciw takiej inwestycji. Pod najróżniejszymi pretekstami.
Zwolennicy i lobbyści energetyki wiatrowej biją na alarm, bo jest ona u nas wciąż w powijakach i farm wiatrowych mamy na razie stosunkowo mało. W Polsce moc istniejących już wiatraków w przeliczeniu na jednego mieszkańca jest 26 razy mniejsza niż w Niemczech.
Protesty mieszkańców i ograniczenia prawne dla takich inwestycji mogą mieć jednak paradoksalnie także pozytywne skutki. W Polsce w przypadku energetyki odnawialnej rozwija się na razie głównie energetyka wiatrowa. Jedną z przyczyn jest pewne uprzywilejowanie elektrowni napędzanych siłą wiatru w porównaniu choćby do biogazowni. Tymczasem biogazownie dużo mniej ingerują w krajobraz niż wiatraki, mniej hałasują i wytwarzają energię przez cały rok, dzięki czemu nie trzeba tworzyć w ich przypadku dużym kosztem tzw. mocy rezerwowych, które są konieczne w przypadku elektrowni wiatrowych i wykorzystywane wtedy, gdy nie wieje. Skutkiem protestów przeciwko wiatrakom może być u nas szybszy rozwój biogazowni czy elektrowni wodnych, co też byłoby z wielu względów naprawdę wskazane.
Jacek Krzemiński
Źródło: stopwiatrakom.eu, Rzeczpospolita






Oto poniżej typowe zachowanie dziennikarzyny dzielącego społeczenstwo-widać komu sprzyja i na usługach jest…………..Nie dziwie się lawinie protestów ponieważ deweloprzy mają gdzies uwarunkowania zdrowotne,przyrodnicze. A ci rolnicy co nie mają szkodliwego wiatraka na polu to niech się cieszą.Gmina natychmiast podnosi podatki,bo to jest jej własciwy zarobek,nie te judaszowe pieniądze od dewelopera-tylko od was drodzy rolnicy 30 lat z hałasem z co roku podwyższanymi podatkami no i ze szkodliwymi wiatrakami,na temat szkodliwosci wiatraków służę pełnymi informacjami mój adres e-mail ariel1953@interia.pl
Bywa też tak, że protesty wywołuje …zawiść. Rolnicy, którzy oddają w dzierżawę grunty pod elektrownie wiatrowe, bardzo dobrze na tym zarabiają. To czasem jednak nie podoba się ich sąsiadom, na których polach wiatraki nie staną. Zdarza się więc, że właśnie ci sąsiedzi organizują protest przeciw takiej inwestycji. Pod najróżniejszymi pretekstami—— ot wypociny pismaka
Inwestycje w odnawialne źrodła energii są bardzo ważne i nie powinno zważac sie na protesty, zawsze znajdzie się ktoś kto będzie przeciwny i w ten sposób daleko nie zajdziemy jak nie ze względu na społeczeństwo to nierzetelne firmy, jak w przypadku inwestycji w wiatraki firma Eko-energia nie wykonuja swojej pracy tak jak być powinno
Niestety zawsze znajda sie nierzetelne firmy, które tworzą złą otoczkę wokół całej branży i niestety zniechęcają inwestorów, ale miejmy nadzieje, ze szybko zostaną wyeliminowane.
Nasz kraj zobowiązał się do redukcji ilości CO2. A teraz widzę, że ekolodzy, a raczej ekoterroryści o tym zapominają. Wolą dbać o swoje kieszenie niż przyrodę i środowisko. Takie praktyki trzeba otwarcie demaskować. W Dusznikach pod Poznaniem większość mieszkańców popiera inwestycje, ale fakt, że przeciwnicy wiatraków się zorganizowali sprawia, że coraz więcej osób ma wątpliwości. Szkoda bo wiatraki miały oświetlać autostradę A2 i dawać gminie konkretne zyski. Dla zainteresowanych tematem polecam stronę zwolenników odnawialnych źródeł energii http://www.stawiamnawiatraki.info.