Tiry na tory – nie tędy droga
Czerwiec 27, 2010
Ruszyła kampania społeczna „Tiry na tory”, przygotowana przez Instytut Spraw Obywatelskich z Łodzi. Ma ona przyczynić się do przeniesienia tranzytu towarów przez Polskę z dróg na tory. Sęk w tym, że przewożenie tirów pociągami jest nieopłacalne i musi być wspierane przez państwo.
Sens ekonomiczny ma za to tzw. transport intermodalny, czyli przemieszczanie towarów w specjalnych kontenerach, które pasują i do tirów, i do wagonów. Dzięki temu łatwo i szybko przeładowuje się je z wagonów na ciężarówki. Transport intermodalny polega na tym, że ładunki przez większość trasy przewozi się w kontenerach pociągami, a potem przeładowuje na tiry, by te mogły dowieźć towar w konkretne miejsce wskazane przez odbiorcę.
Oczywiście, promowanie kolei ma sens, bo to najbardziej ekologiczny lądowy środek transportu. Jednak zamiast głoszenia haseł w rodzaju „Tiry na tory” przydałaby się akcja wzywająca rząd do finansowego wspierania kolei. Państwo utrzymuje drogi, a w przypadku sieci kolejowej przyjęło zasadę, że mają ją utrzymywać przewoźnicy, uiszczając opłaty za korzystanie z torów. Efekt jest taki, że mamy jedne z najwyższych w UE opłat za tę usługę, m.in. dlatego,że w wielu krajach unijnych państwo współfinansuje utrzymanie infrastruktury kolejowej.
Wysokie stawki za korzystanie z torów są jedną z dwóch głównych przyczyn tego, że w Polsce transport kolejowy tak bardzo przegrywa z drogowym. Na trasach tranzytowych wschód-zachód prowadzących przez nasz kraj 75 proc. towarów jest przewożona ciężarówkami, a tylko 25 proc. koleją mimo że w przypadku transportu na odległości powyżej 300 km jego koszty przy wybraniu pociągu zamiast tirów mogą być niższe.
Tymczasem tory są w fatalnym stanie, bo państwo do nich nie dopłaca. Tak kółko się zamyka.
Jacek Krzemiński






Komentarze
Chcesz skomentować?