Powodzie, ulewy, huragany i susze
Czerwiec 7, 2010
Gdy mówimy o globalnym ociepleniu, skupiamy się zazwyczaj na wzroście średniej temperatury. Prawie nie wspominamy o tym, że w jego wyniku klimat staje się bardziej zmienny, niestabilny i zwiększa się częstotliwość ekstremalnych zjawisk pogodowych: powodzi, gwałtownych ulew, huraganów, fal upałów i suszy.
Takich nawałnic, jakie przeszły ostatnio m.in. nad Warszawą i zwiększyły falę powodziową, jest dziś więcej niż kiedyś i będzie ich, niestety, przybywać. Dlatego już dziś rząd i samorządy powinny zacząć opracowywać i wdrażać plany łagodzenia skutków takich zjawisk.
Dwaj wybitni profesorowie Polskiej Akademii Nauk, Leszek Starkel i Zbigniew Kundzewicz, zwracali na to uwagę już dwa lata temu, w opracowaniu pt. „Konsekwencje zmian klimatu dla zagospodarowania przestrzennego kraju” . Sugerowali w nim między innymi, żeby drogi, a właściwie mosty i przepusty drogowe nad ciekami przystosować do wystąpienia gwałtownych, bardzo silnych deszczy.
W świetle wydarzeń ostatnich dni okazało się to prorocze. Jednym z najbardziej podtopionych przez ulewę osiedli w Warszawie była Stara Miłosna. To przede wszystkim efekt zbyt wąskich przepustów, którymi przepływają pod tutejszymi drogami wody Kanału Wawerskiego. Większość tych przepustów budowano w ostatnim czasie, nie zważając na to, że choćby w zeszłym roku wyżej wspomniany kanałek po gwałtownej ulewie nie „zmieścił się” w przepustach pod drogami i wylał, zamieniając ulice w ogromne jeziora i podtapiając domy.
Obydwaj naukowcy proponowali w swoim opracowaniu, aby w górach do maksimum zmniejszyć areał gruntów ornych, zamieniając je na użytki zielone, nie budować domów na stromych stokach ze względu groźbę osuwisk i ograniczać tam gęstość dróg, bo ich obecność przyspiesza spływanie wody z opadów.
Radzili, byśmy przygotowali się także na inne katastrofalne zjawiska pogodowe: susze, huragany, fale upałów. W jaki sposób? Poprzez budowanie domów odporniejszych na wichury i trąby powietrzne, uwzględnienie w budownictwie długotrwałych upałów, zwiększanie terenów zielonych w miastach. Teraz tych obszarów ubywa m.in. przez wylesianie działek pod zabudowę.
Dotychczas tymi radami przejęły się tylko Lasy Państwowe, którym obaj naukowcy zalecili przebudowę drzewostanów na nizinach z dominujących wciąż sosnowych monokultur na drzewostany wielogatunkowe. A powinniśmy przejąć się nimi wszyscy, żeby znów nie być mądrym dopiero po szkodzie.
Jacek Krzemiński






Komentarze
Chcesz skomentować?