Top

Eko-kwestionariusz „Więcej Tlenu” – politycy

Kwiecień 8, 2010

Nasz ekologiczny kwestionariusz rozesłaliśmy do kilkudziesięciu polskich polityków. Pierwsze odpowiedzi przyszły od europosła Wojciecha Olejniczaka, minister zdrowia Ewy Kopacz, byłego marszałka Tomasza Nałęcza oraz posłanki PiS Beaty Kempy.

Niedawno swoje odpowiedzi nadesłali kolejni politycy: przewodniczący SLD i kandydat w wyborach prezydenckich Grzegorz Napieralski, posłanka do Parlamentu Europejskiego Róża Thun i szef Zielonych 2004 Dariusz Szwed.

Wszystkie wypełnione kwestionariusze opublikowaliśmy w oddzielnych postach. Poniżej prezentujemy jednak dla porównania  te same odpowiedzi jedna pod drugą. Pozostawiamy je bez redakcyjnego komentarza. Do komentowania zachęcamy za to naszych czytelników…

Czy kupiłby pan/pani elektryczny samochód gdyby był o 40 proc. droższy od zwykłego, a inne parametry miał identyczne?

Wojciech Olejniczak: Jeśli zmieściłaby się do niego moja czteroosobowa rodzina, to tak.

Ewa Kopacz: Musiałabym się bardzo poważnie nad tym zastanowić. Rozważyć wszystkie za i przeciw.

Tomasz Nałęcz: Chętnie jeździłbym samochodem elektrycznym, ale przy moich dochodach nie stać mnie na zapłacenie tak znacznie wyższej ceny.

Beata Kempa: Nie.

Grzegorz Napieralski: Jeśli byłoby mnie stać na zakup takiego samochodu zrobiłbym to, wiedząc jakie korzyści płyną dla środowiska ze zmniejszenia emisji spalin (nawet tych dobrze oczyszczanych w nowoczesnych katalizatorach samochodowych). Jestem za rozwojem motoryzacji napędzanej prądem elektrycznym, bądź – w przyszłości – wodorem.

Róża Thun: Jeśli w ogóle bym kupowała, kupiłabym elektryczny. Na sześć dorosłych osób w rodzinie mamy jeden samochód i kilka rowerów.

Dariusz Szwed: Nie mam samochodu – i jest to świadoma decyzja. Po mieście jeżdżę na rowerze i komunikacją zbiorową. Jako zielony polityk podejmuję działania na rzecz promowania pojazdów (także transportu zbiorowego) elektrycznych i powiązania ich z rozwojem odnawialnych źródeł energii (OZE). W XXI wieku elektryczne pojazdy staną się elementem bezpieczeństwa energetycznego. W danym momencie tylko 5% samochodów jeździ, a 95% parkujących może być w tym czasie podłączonych do systemu energetycznego i albo oddawać albo pobierać prąd z sieci. Takie inteligentne sieci transportowo-energetyczne wspierane przez odnawialną energię będą podstawą zielonych miast.

Czy wymienił pan/pani już żarówki w domu na energooszczędne?

Wojciech Olejniczak: Oczywiście, już kilka lat temu. Sądzę, że ta inwestycja już dawno mi się zwróciła.

Ewa Kopacz: Tak.

Tomasz Nałęcz: Tak.

Beata Kempa: Nie.

Grzegorz Napieralski: Tak, dokonałem tej wymiany, choć jeszcze nie wszystkich, bowiem część z tych nie-energoszczędnych jeszcze świeci. Nie chciałbym powiększać masy odpadów przed zakończeniem życia produktu.

Róża Thun: Niemal wszystkie.

Dariusz Szwed: Oczywiście. Część z nich ostatnio wymieniłem na tzw. żarówki LED – jeszcze bardziej przyjazne naszym kieszeniom i środowisku. Trawestując znane powiedzenie: oszczędzają bogaci, a są bogaci, bo oszczędzają. Zaproponowałem rządowi rozdanie kilkudziesięciu milionów energooszczędnych żarówek zamiast dopłacać ludziom ubogim do rachunków za zużycie energii. Na razie premier Pawlak rozdał kilkadziesiąt tysięcy i nadal mówi o konieczności dopłacania do rachunków za energię – lobby energetyczne broni swojego interesu: chce sprzedać jak najwięcej energii… W Wielkiej Brytanii osoba lub rodzina, w której rachunki za energię i ciepło przekraczają 10% miesięcznych dochodów, natychmiast objęta jest programem ograniczania „ubóstwa energetycznego”. Mieszkanie odwiedzają eksperci od efektywności i spisują raport nt. zmniejszania zużycia energii i ciepła. Na tej podstawie wdrażany jest – ze wsparciem państwa – program ograniczania zużycia energii i wyjścia z ubóstwa energetycznego. Zieloni proponują takie samo podejście w Polsce.

Czy zostawia pan/pani w domu urządzenia elektryczne w pozycji stand-by?

Wojciech Olejniczak: Przed snem staram się wyłączać wszystkie urządzenia w moim domu.

Ewa Kopacz: Nie.

Tomasz Nałęcz: Nie, gdy tylko mam taką możliwość.

Beata Kempa: Tak.

Grzegorz Napieralski: Zdarza mi się. Niestety, jak wielu z nas jestem bardzo zajęty i nie zawsze – szczerze mówiąc – pamiętam o wszystkich niezbędnych szczegółach.

Róża Thun: Nie.

Dariusz Szwed: Nie, wyłączam je, gdy ich nie używam. Robię to automatycznie.

Czy robiąc zakupy, korzysta pan/pani z toreb ekologicznych? Kiedy ostatnio?

Wojciech Olejniczak: Tak. Już od kilku lat korzystam z toreb wielorazowego użytku. Są nie tylko ekologiczne, ale również pojemniejsze i bardziej wytrzymałe od foliówek. Same zalety. Znam również opinie, że są znacznie bardziej eleganckie od foliowych reklamówek.

Ewa Kopacz: Staram się robić to jak najczęściej.

Tomasz Nałęcz: Popieram walkę z foliowymi jednorazówkami. Chodzę na zakupy z  własnymi torbami. Ostatnio dzisiaj rano.

Beata Kempa: Nie.

Grzegorz Napieralski: Zakupy to głównie domena żony i córek. W tych chwilach, gdy jesteśmy razem na zakupach bierzemy ze sobą torby ekologiczne wielokrotnego użytku (płócienne). Jeśli zakupy są większe niż pojemność naszych toreb kupujemy torby ekologiczne w sklepach.

Róża Thun: Tak, wczoraj.

Dariusz Szwed: Praktycznie zawsze mam ze sobą torbę płócienną – najczęściej z jakimś hasłem i przy okazji zakupów promuję akcje społeczne. Wczoraj byłem w sklepie z zieloną torbą z napisem „Jesteśmy klimatem”.

Jaki jest pański/pani stosunek do ludzi noszących ubrania z naturalnego futra?

Wojciech Olejniczak: Nie noszę, nie nosiłem i nie będę nosił futer naturalnych.

Ewa Kopacz: Neutralny.

Tomasz Nałęcz: Sam bym takiego futra nie założył, ale takich ludzi też nie szykanuję, bo staram się być wyrozumiały dla ludzkich błędów.

Beata Kempa: Pozytywny.

Grzegorz Napieralski: Nie jestem ortodoksyjnym przeciwnikiem futer naturalnych, choć sam z nich korzystam jedynie w postaci kożucha na zimę ze skór owczych. Rozumiem postawę obrońców zwierząt, jako obywatele mają prawo do wyrażania swoich poglądów.

Róża Thun: Nie lubię futer!!!

Dariusz Szwed: Rzadko zdarza mi się spotkać takie osoby. Bardzo wiele osób ma te futra „z odzysku” – np. dostali je od rodziny. Z takim ludźmi warto rozmawiać. Ich trzeba przekonywać do moich racji – wszelka agresja budzi agresję i do niczego dobrego nie prowadzi.

Czy pan/pani poluje? Jakie są pańskie/pani poglądy na polowanie?

Wojciech Olejniczak: Tak, jestem członkiem Polskiego Związku Łowieckiego. Przestrzegam zasad zbioru etyki, opracowanego przez Naczelną Radę Łowiecką.

Ewa Kopacz: Nie poluję, bo kocham zwierzęta. Jeden procent podatku przekazuję na schroniska dla zwierząt.

Tomasz Nałęcz: Nie. Nie rozumiem jak można czerpać przyjemność z zabijania.

Beata Kempa: Nie.

Grzegorz Napieralski: Nie, nie jestem myśliwym. Z tego co wiem o zasadach myślistwa są tam bardzo przestrzegane zasady etyki myśliwskiej, choć jasne jest, że każdy koniec polowania udanego to ofiary ze zwierząt.

Róża Thun: Nie poluję. Rozumiem, że odstrzał słabych zwierząt jest konieczny ze względu na brak zwierząt drapieżnych. Przykry obowiązek. Jestem wegetarianką.

Dariusz Szwed: Jestem rzecznikiem prawnego zakazu polowań. Zabijanie zwierząt dla przyjemności uważam za niedopuszczalne. A po ludzku: strzelanie do zwierząt to straszne draństwo. Coraz więcej osób ma świadomość, ile cierpienia wiąże się z tymi zabawami „dorosłych chłopców”. Opisuje to w swojej książce „Farba znaczy krew” pan Kruczyński. Przeciwko polowaniom wypowiadają się także moje partyjne koleżanki: Kazia Szczuka i Olga Tokarczuk. Niestety w Sejmie jest bardzo mocne lobby posłów-myśliwych. Nawet marszałek Sejmu Bronisław Komorowski jest myśliwym. Na polowaniach pojawiają się także biskupi i biznesmeni. Mam nadzieję, że presja społeczna przyczyni się do wprowadzenia przez parlament przepisów zakazujących polowań.

Od jak dawna segreguje pan/pani śmieci? I dlaczego?

Wojciech Olejniczak: Starałem się segregować śmieci jeszcze w Polsce. W Brukseli nie mam innego wyjścia. Od 1 stycznia w Belgii segregacja śmieci jest obowiązkowa. Na papier mam worki żółte, niebieskie na plastik. Szkło wyrzucam do pojemników na ulicach. Odpady biologiczne idą do worka białego. Wrzucanie śmieci do złego worka może skończyć się karą. Większość mieszkańców Brukseli już wcześniej segregowała śmieci z troski o środowisko naturalne. W pełni podzielam i praktykuję ich podejście. Jestem przekonany, że gdyby Polakom dać możliwość korzystania z wygodnego systemu segregacji śmieci to większość Polaków by się do niego przyzwyczaiła. Dzisiaj w Polsce wyrzucenie butelek, czy papieru do odpowiedniego pojemnika wiąże się z wyprawą samochodem do kolorowych kontenerów. Chyba nie taki jest sens akcji recyklingu.

Ewa Kopacz: Staram się nie mieszać szkła i plastiku z innym i odpadami, bo wiem że segregowanie śmieci dobrze służy środowisku.

Tomasz Nałęcz: Od dawna, bo to bardzo potrzebne i racjonalne.

Beata Kempa: Od zawsze. Część palę, część zjadają zwierzęta.

Grzegorz Napieralski: Od kilku lat to czynimy w domu. Segregacja śmieci ułatwia ich późniejsze wykorzystanie i odzysk.

Róża Thun: Segreguję tam, gdzie się da od ok. 20 lat.

Dariusz Szwed: Robię to od kiedy pamiętam. Dlaczego? To tak, jakby zapytać dlaczego myję ręce przed posiłkiem.

Czy jest pan/pani za powiększeniem Białowieskiego Parku Narodowego i dlaczego?

Wojciech Olejniczak: To bardzo rozsądny postulat. Puszcza Białowieska to teren unikalny w skali Europy. Musimy go chronić. Jednak nie wbrew ludziom, którzy mieszkają w okolicy Puszczy. Państwo musi stworzyć program, który spowoduje, że powiększenie Parku będzie dla nich szansą a nie zagrożeniem. Projekt ministra Nowickiego był w tym względzie bardzo obiecujący.

Ewa Kopacz: Tak. Między innymi dlatego, że chcę, by tereny tego typu zajmowały jak najwięcej przestrzeni.

Tomasz Nałęcz: Tak, ale powinna to być decyzja uzgodniona z mieszkańcami, a nie siłą im narzucona.

Beata Kempa: Tak.

Grzegorz Napieralski: Tak, uważam, że obszar parku powinien obejmować jak największą część kompleksu leśnego. Jak dużą? Powinni się w tej sprawie wypowiedzieć przyrodnicy i określić, które partie lasów są pozostałością puszczy pierwotnej bądź spełniają warunek bycia cennym kompleksem leśnym i dokonać przyłączenia ich do parku. Należy jednocześnie zaoferować mieszkańcom rejonu oraz leśnikom „żyjącym” do tej pory z eksploatacji drewna możliwość pracy w służbie leśnej parku oraz zadbać o rozwój ekoturystyki.

Róża Thun: Tak. Jestem za powiększaniem obszarów parków narodowych.

Dariusz Szwed: Cała puszcza powinna zostać objęta ochroną. Świeże powietrze czy czysta woda to dobra, które za darmo codziennie dostajemy od przyrody. Dzięki różnorodności biologicznej mamy żywność i wiele innych wartościowych „towarów” mających konkretną cenę na rynku. Kilka lat temu wysłałem do premiera Marka Belki stanowisko, w którym wskazywałem, że Ministerstwo Środowiska przelicza lasy na belki: wartość parków narodowych w budżecie państwa równa jest… ilości kubików drewna rosnącego na jego obszarze. W ten sposób inwestycja w budowę jednego centrum handlowego w Warszawie jest z punktu widzenia przyrostu PKB więcej warta niż dwa największe parki narodowe. Premier na list nie odpowiedział. a ministerstwo dalej przelicza parki narodowe na belki…

Jakie stanowisko pan/pani zajmował w sprawie obwodnicy Augustowa przez Dolinę Rospudy?

Wojciech Olejniczak: Augustów potrzebuje obwodnicy – jest to oczywiste dla każdego, kto jechał drogą krajową numer 8. Rozwój dróg nie może jednak odbywać się kosztem przyrody. Popierałem protesty ekologów. Sprawa Rospudy to był piękny przykład społeczeństwa obywatelskiego w działaniu.

Ewa Kopacz: Identyczne ze stanowiskiem obecnego rządu i ministra środowiska.

Tomasz Nałęcz: Zawsze byłem i będę za ocaleniem takich klejnotów przyrody, także kosztem dłuższych i kosztowniejszych inwestycji.

Beata Kempa: Uważam, że Augustów powinien mieć obwodnicę.

Grzegorz Napieralski: Cieszę się, że walory przyrodnicze Doliny Rospudy, zostaną zachowane. Okazało się, że wytyczenie nowego przebiegu drogi ekspresowej Via Baltica było jednak możliwe. Dzięki wysiłkom organizacji ekologicznych można było zmienić złą decyzję urzędniczą, uwzględnić jednocześnie interes społeczny i przyrodniczy.

Róża Thun: Chroniłam Dolinę Rospudy prywatnie i służbowo – pracowałam wtedy w Komisji Europejskiej.

Dariusz Szwed: Uratowanie Doliny Rospudy przed zniszczeniem to miesiące a nawet lata systematycznej pracy wielu osób – jako przewodniczący partii Zielonych byłem bardzo aktywny w tych działaniach. Kilkanaście dni temu dostałem sms-a od Małgosi Górskiej z uroczystości wręczania nagrody Goldmanów (ekologicznego Nobla) w Kalifornii, w którym napisała, że jest tam w imieniu Doliny Rospudy i nas wszystkich. To było wzruszające – bardzo się cieszę, że udało się przekonać rząd o konieczności budowy paneuropejskiej drogi ekspresowej Via Baltica bez niszczenia Doliny Rospudy. Żałuję, że ludzie w Augustowie zostali zmanipulowani przez polityków innych partii, bo to nie my, ale kolejne rządy, samorząd i burmistrz doprowadzili do dramatów ludzi mieszkających na Podlasiu. Od kilkunastu lat wskazujemy na potrzebę przerzucenia „tirów” na torowiska – kontenery powinny jeździć tranzytem przez Polskę koleją.

Czy popiera pan/pani rozwój energetyki atomowej w Polsce i dlaczego?

Wojciech Olejniczak: To kwestia, która dzieli Polaków i ekspertów. Polska już niebawem będzie cierpieć na niedobory energii, jednocześnie energia, którą produkujemy dzisiaj jest niejako obciążona emisją CO2. Wydaje się, że budowa elektrowni atomowej rozwiąże te dwa problemy. Jednocześnie jestem zwolennikiem rozwijania alternatywnych źródeł energii. Aby było to efektywne Polska musi znacznie poprawić swoją sieć przesyłową. Gdy skończymy budowę autostrad warto pomyśleć o inwestycjach w tej dziedzinie. Na pewno nam się zwrócą.

Ewa Kopacz: Tak, bo uważam, że jest to energia bezpieczna i ekologiczna.

Tomasz Nałęcz: Popieram, bo widzę ogromne niebezpieczeństwo w codziennym zanieczyszczaniu Ziemi przez konwencjonalne elektrownie. Mniej boję się ewentualnej katastrofy elektrowni jądrowej. Boję się też wyczerpania konwencjonalnych nośników energii.

Beata Kempa: Tak, bo jest korzystniejsza dla środowiska.

Grzegorz Napieralski: W ograniczonym zakresie tak. Sądzę jednak, że Polska jako kraj o bardzo znacznych zasobach paliw kopalnych powinna się skoncentrować na ich wydobyciu i spalaniu w innowacyjny sposób, zmniejszający negatywne oddziaływanie na środowisko. Jest to możliwe (procesy podziemnego zgazowania, efektywniejszy proces spalania) i należy finansować badania nad przyspieszeniem ich wdrożenia.

Róża Thun: Jeszcze nie mam klarownej i zdecydowanej opinii w tej sprawie.

Dariusz Szwed: Popieram podnoszenie efektywności energetycznej i zieloną energetykę. Polska nie potrzebuje elektrowni jądrowej. W mediach wskazuję głównie na aspekty ekonomiczne, m.in. na to, że EE i OZE tworzą kilkadziesiąt razy więcej lokalnych miejsc pracy niż energetyka jądrowa, a podnoszenie efektywności energetycznej może być nawet 100 razy tańsze niż budowa bloku jądrowego. W Niemczech niedawno 120 tysięcy osób utworzyło ludzki łańcuch protestu pomiędzy elektrowniami jądrowymi. W Polsce rząd dezinformuje społeczeństwo, broniąc interesu spółek energetycznych a nie konsumentów. Jednak jestem przekonany, że w Polsce nie powstanie elektrownia jądrowa z powodów finansowych – globalny kryzys powoduje, że wybierane są rozwiązania ekonomicznie bardziej efektywne. Zachęcam do przeczytania naszych argumentów: www.energia.zieloni2004.pl

Czy robi pan/pani cokolwiek, co w skali mikro opóźnia globalne ocieplenie?

Wojciech Olejniczak: Większość rzeczy już wymieniłem: wyłączenie sprzętu elektronicznego, segregowanie odpadów, rezygnacja z toreb foliowych. Kupując sprzęt AGD zwracałem uwagę, aby był on oznaczony klasą energetyczną A albo A+. Jeśli tylko mogę, chętnie zamieniam samochód na rower.

Ewa Kopacz: Pani minister na to pytanie nie odpowiedziała.

Tomasz Nałęcz: Jak mogę gdzieś pójść i podjechać samochodem, zawsze idę, także dlatego, że sprawia mi to większą przyjemność.

Beata Kempa: Nie.

Grzegorz Napieralski: Nie używam w nadmiarze i niepotrzebnie urządzeń elektrycznych, nie mam klimatyzatora w domu. Oszczędzam wodę, zwracam uwagę na zakup towarów które są wyprodukowane z surowców odzyskanych lub odzyskiwalnych, wymieniłem część żarówek w domu na energooszczędne, segreguję śmieci, nie palę wyrobów z plastyku i chlorowcopochodnych.

Róża Thun: Robię wiele w moich codziennych zachowaniach w kuchni, w łazience, w ruchu ulicznym. Ociepliłam też dom, wymieniłam uszczelki w oknach oraz drzwiach.

Dariusz Szwed: Staram się robić różne rzeczy: jestem wegetarianinem i staram się kupować lokalną żywność, kupuję urządzenia energooszczędne, jeżdżę na rowerze i korzystam z komunikacji zbiorowej – w mieście: metra, autobusu i tramwaju, między miastami: pociągów. I chyba najważniejsze: od kilku lat jestem zielonym politykiem – działam tak, żeby interes przyrody i przyszłych pokoleń, obok naszego interesu „tu i teraz”, był uwzględniany w polityce. Rozpoczynając kampanię do Sejmu w 2005 roku powiedziałem, że „ryby i dzieci odzyskują głos” i to jest moje polityczne credo.

-
Podyskutuj na

Komentarze

Jeden komentarz do tekstu: “Eko-kwestionariusz „Więcej Tlenu” – politycy”

  1. Czy nasi politycy są eko? | Więcej Tlenu on Kwiecień 9th, 2010 9:34 am

    [...] wypełnione eko-kwestionariusze opublikowaliśmy w oddzielnych postach. Tutaj prezentujemy jednak dla porównania  te same odpowiedzi jedna pod drugą. Pozostawiamy je bez [...]

Chcesz skomentować?





*

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree

Bottom