Rajdowiec wzywa do wycięcia przydrożnych drzew
Marzec 10, 2010
O wycinkę alei drzew, usytuowanych wzdłuż ruchliwych dróg na Mazurach, zaapelował Krzysztof Hołowczyc, znany kierowca rajdowy. Odpowiedział w ten sposób na przygotowania ekologów do rozpoczęcia pilotażowego programu ochrony przydrożnych szpalerów drzew w tym regionie. Niemcy chronią u siebie takie aleje.
Spór o to czy i jak chronić przydrożne aleje drzew na Warmii i Mazurach, toczy się od kilku lat. Zwolennicy wycinki (w tym policja i drogowcy) argumentują, że człowiek w aucie w zderzeniu z drzewem nie ma szans już przy prędkości 60 km/godz.. Ich sojusznikiem jest znany sportowiec Krzysztof Hołowczyc, prowadzący fundację „Kierowca bezpieczny”.
Przeciwnicy wycinki argumentują, że przydrożne aleje są, obok jezior, jedną z najbardziej charakterystycznych cech krajobrazu tego regionu i jego niewątpliwą ozdobą. Niestety, wycina się je – pod pretekstem zwiększenia bezpieczeństwa kierowców – nawet tam, gdzie jest bardzo mały ruch, przy trzeciorzędnych drogach (pojęcie „ruchliwa droga”, jak widać, bywa bardzo względne). A przecież jeśli w ogóle stanowią one zagrożenie, to głównie dla kierowców jadących z nadmierną prędkością.
Według ekologów problemem nie są same aleje, ale to, że brakuje nam nowoczesnych, wykorzystujących najnowsze rozwiązania z dziedziny bezpieczeństwa drogowego arterii. I to przyczynia się do groźnych wypadków, a nie drzewa. Niemcy – przyznajmy, że mający świetne autostrady – chronią u siebie takie aleje.
Na konferencji prasowej, która odbyła się w piątek w Olsztynie, Hołowczyc zaapelował do ekologów i przyrodników „by wszyscy zastanowili się, jak wykorzystać ogromną szansę naszego regionu, która się pojawiła w postaci unijnych pieniędzy”.
- Nasz region odwiedzają turyści i oni są przerażeni, takich dróg i takiego nasilenia ruchu nie ma nigdzie indziej na świecie. (…) Nie dajmy zmarnować tych pieniędzy, które nam dała UE, mamy szansę zmodernizować te drogi – apelował Hołowczyc argumentując, że działania ekologów mogą tak bardzo opóźnić inwestycje, że unijne pieniądze przepadną.
W tym samym czasie w Lidzbarku Warmińskim działacze stowarzyszeń ekologicznych i samorządowcy zdecydowali o powołaniu grupy roboczej, która ma przygotować zestaw działań zmierzających do ochrony „zielonych alei” na Mazurach.
- Chcemy wykonywać szereg zabiegów sanitarnych, wybudować, gdzie należy bariery ochronne, przeprowadzić cały pakiet działań ekologicznych – powiedział prezes Zielonych Płuc Polski, Krzysztof Wolfram. Dodał, że w grupie tej znaleźli się przedstawiciele starostw z Lidzbarku Warmińskiego, Olsztyna i Bartoszyc.
- Ostatnie działania Unii pokazują, że ochrona środowiska jest dla niej priorytetem. Jak bezmyślnie będziemy cięli aleje, to zapłacimy takie kary, że żadnej drogi nie zbudujemy – przekonywał odnosząc się do zarzutów Hołowczyca Krzysztof Worobiec ze stowarzyszenia Sadyba. Dodał, że jako osoba zabiegająca o ochronę przyrody nie będzie ustosunkowywał się do „demagogicznych zarzutów, czy chronić drzewa, czy życie kierowców”.
Zarówno ekolodzy, jak i Hołowczyc zapowiedzieli w piątek, że w najbliższym czasie zorganizują kolejne spotkania, by przekonywać do swoich racji.
Jacek Krzemiński






Komentarze
Chcesz skomentować?