Śmierć ostatniego jaguara na Dzikim Zachodzie
Marzec 8, 2010
Jeden z ostatnich jaguarów amerykańskich, „Macho B” został schwytany w pustkowiach na południowy zachód od Tucson w Arizonie i uśpiony. – To smutne, ale eutanazja została podyktowana jego nie budzącym żadnej nadziei stanem zdrowia – wyjaśnił szef stanowej służby U.S. Fish and Wildlife, Steven Spangle.
Liczącego 15-16 lat wielkiego kota po raz pierwszy schwytano dwa tygodnie temu i założono mu elektroniczny kołnierz, pozwalający na śledzenie go za pomocą satelity. Wkrótce potem dane z nadajnika wykazały alarmujący spadek jego aktywności. Po zbadaniu przez weterynarzy okazało się, że zwierzę cierpi na nieuleczalną chorobę nerek, typową dla starszych kotów.
Niezwykle rzadkie na północ od Rio Grande jaguary amerykańskie żyją na rozległym obszarze od Argentyny po południowe stany USA. Na bezludnym pograniczu Arizony i Nowego Meksyku widziano je ostatnio dwa razy w 1996 r. i przypuszczano, że definitywnie na tych terenach wyginęły. W innych stanach, pomimo zastosowania kamer do śledzenia ich wędrówek – po zaliczeniu w 1997 r. jaguarów do objętych specjalną ochroną gatunków zagrożonych – napotykano tylko na pojedyncze osobniki, wyłącznie samce.
Obawy o ich los w Stanach Zjednoczonych nasiliły się w związku z budową ponad tysiąckilometrowego płotu dzielącego USA od Meksyku. Własnie na tych terenach jaguary prawdopodobnie się rozmnażają.
reuters
- Podyskutuj na












ROTFL. Niezła kampania na rzecz przyrody skoro to urzędnicy zabili ostatniego Jaguara (oczywiście dla jego „dobra”).