Top

Ekolodzy wrogiem nr 1 w Polsce?

Marzec 7, 2010

Michał Olszewski w tekście „Podstępni ekologiści” na łamach  Tygodnika Powszechnego omawia badania Instytutu na rzecz Ekorozwoju, pokazujące stosunek Polaków do ochrony środowiska. Wyniki są rzeczywiście zaskakujące. Jednak ocena, że w ich świetle polscy ekolodzy jawią się jako wróg publiczny, jest moim zdaniem na wyrost.

Pan Olszewski omawiając wspomniane badania pisze: „Z jednej strony 60 proc. respondentów deklaruje szacunek do działań ekologów, 70 proc. rozumie konieczność poszukiwania alternatywnych rozwiązań dla kurczących się zasobów surowców naturalnych. 80 proc. Polaków określa swoje zachowania jako proekologiczne. Z drugiej jednak: 80 proc. respondentów podczas zakupów kieruje się przede wszystkim ceną. Metody produkcji przyjazne środowisku mają znaczenie dla niecałych 5 proc. Polaków, na rodzaj opakowania zwraca uwagę 1,6 proc. pytanych”.

Zdaniem autora te rozbieżności wskazują na przepaść pomiędzy deklaracjami, a rzeczywistymi wyborami społeczeństwa. I tutaj w stu procentach zgoda. Jednak pan Olszewski idzie dalej i tych samych argumentów używa do poparcia tezy, że „zieloni staja się w Polsce wrogiem nr 1″. Takie stawianie sprawy wydaje się po pierwsze naciągane, a po drugie jest zagraniem pod publiczkę – tekst opatrzony takim sensacyjnym odkryciem po prostu lepiej się sprzeda. Z drugiej jednak strony nadając artykułowi taki charakter, autor liczy na szerszy odbiór, a nie ulega wątpliwości, że im więcej osób przeczyta tekst Michała Olszewskiego tym lepiej – dla sprawy ochrony środowiska w naszym kraju. Ale do rzeczy…

W Polsce ekolodzy są aktywni na nieporównywalnie mniejszą skalę, niż za naszą zachodnią granicą. Sprawy dotyczące ochrony środowiska za rzadko przebijają się na pierwsze strony naszych gazet i do głównych wydań programów informacyjnych, aby zieloni mogli budzić aż tak radykalne emocje jak powszechna wrogość. Jedna Dolina Rospudy nie wystarczy, aby zogniskować społeczne niezadowolenie z działań ekologów.

Moim zdaniem Polacy są naprawdę dalecy od przekreślania pracy i haseł ekologów. A zamiast uczuć wrogości do zielonych towarzyszy im raczej dezorientacja. Problemem jest bowiem brak rzetelnej informacji oraz generalizacja, którą bezrefleksyjnie uprawiają mass media.

Jak na przykład widzowie, czytelnicy, słuchacze mają odróżnić ekologów protestujących przeciwko dewastacji Doliny Rospudy, od tych którzy upodobali sobie blokować budowę autostrady A2? Argumenty tych pierwszych są bardzo mocne, ich racje słuszne, czego dowodzą wyroki sądowe, drudzy zaś uprawiają regularne czepiactwo, posługując się argumentami, o których można śmiało powiedzieć, że są błahe, jeśli nie żadne. W przekazie medialnym pierwsi i drudzy są jednak sobie równi. I tu jest pies pogrzebany.

Dopóki w mediach masowych nie zaczną się pojawiać dysponujący autorytetem faktyczni eksperci od ochrony przyrody (potrafiący pokazać szersze tło konfliktów), dopóty Polacy będą źle poinformowani o sprawach ekologii i dopóty będą się czuli stale zdezorientowani w tej materii.

Problemem nie jest więc społeczna wrogość do zielonych, jak sugeruje Michał Olszewski, ale powszechny brak zrozumienia nie tyle dla ich haseł, co przede wszystkim działań. I winne są oczywiście nie tylko mass media, ale i sami ekolodzy – środowisko wyjątkowo w Polsce podzielone.

O ile więc autor tekstu „Podstępni ekologiści” myli się co do społecznej oceny ekologów, o tyle w podsumowaniu stawia trafną tezę, że polscy zieloni są „spychani na polityczny margines – inaczej niż w krajach Europy Zachodniej, gdzie stanowią silną grupę”. Niestety na razie nic nie wskazuje na to, aby taka sytuacja miała w najbliższym czasie ulec zmianie.

Arkadiusz Bartosiak

Komentarze

Chcesz skomentować?





*

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree

Bottom