Bloom Box – energetyczna rewolucja?
Luty 27, 2010
Niewielka, mieszcząca się w dłoniach, kostka jest w stanie dostarczyć prąd na potrzeby całego jednorodzinnego domu. Czy to możliwe?
Nowe ogniwo paliwowe, które zaprezentowała w San Jose w Kalifornii firma Bloom Energy, ma być przełomem w energetyce. Urządzenie o nazwie Bloom Box składa się z kilku warstw płytek tworzących sześcian. Jak już wspomnieliśmy, jest to ogniwo paliwowe, co oznacza, że z utleniania dostarczanego z zewnątrz paliwa bezpośrednio powstaje energia elektryczna. Ale na czym polega wyjątkowość tego urządzenia, skoro zasadę działania ogniw paliwowych ludzkość zna od prawie 200 lat?
Bloom Box jest w stanie wykorzystać niemal każde paliwo: gaz ziemny, biogaz, wodór. Gdy paliwem jest wodór, efektem jego utleniania jest woda, ale nawet gdy używamy gazu ziemnego emisja CO2 jest niższa o połowę, niż w przypadku tradycyjnych metod wytwarzania energii elektrycznej.
Urządzenie ma dużą sprawność energetyczną – ok. 50 procent. Według twórców może wytwarzać prąd z gazu ziemnego w cenie 8-10 centów za kilowatogodzinę (20-30 groszy).
Do jego budowy zamiast szlachetnych metali wynalazcy zastosowali… spiekany piasek (szczegóły oczywiście są tajemnicą), ale przy produkcji masowej powinno to pozwolić ograniczyć koszty.
Bloom Boxa ujawniono dopiero teraz, ale prace nad nim trwały od 9 lat. Jego głównym konstruktorem jest K.R. Sridhar, inżynier przez długie lata pracujący dla NASA. To on wcześniej stworzył udany projekt urządzenia mającego wytwarzać tlen na Marsie. I – nawiasem mówiąc – po rezygnacji z misji, właśnie na bazie tych doświadczeń i po wpompowaniu w nowy projekt 400 mln dolarów powstał Bloom Box.
Co ważne, ogniwo nie jest tylko projektem. Kostki poskładane razem w prostopadłościany wielkości małego kiosku testowane są już od miesięcy w kilkunastu amerykańskich firmach – i to w takich gigantach jak Google, Wal-Mart, FedEx czy eBay. W siedzibie tego ostatniego odbyła się niedawno oficjalna prezentacja Bloom Boxa. Opisywały ją media na całym świecie. Nowy produkt cieszy się bowiem wielkim zainteresowaniem.
Wszystko wygląda zbyt dobrze, więc musi być w tym jakiś haczyk. I jest. Pojedyncze urządzenie wyceniono na 700-800 tysięcy dolarów! Konstruktorzy zaś twierdzą, że na rozwój potrzebują więcej pieniędzy, czyli… dużych zamówień. Dlatego na prezentację zaproszono gubernatora Kalifornii Arnolda Schwarzeneggera i Johna Doerra, doradcę prezydenta Obamy.
Przedstawiciele Bloom Energy zapewniają, że w ciągu 10 lat, przy produkcji masowej, są w stanie zmniejszyć cenę do 3 tys. dol., a to już rzeczywiście byłaby rewolucja.
Marek Krześniak
fot. www.bloomenergy.com
- Podyskutuj na






Komentarze
Chcesz skomentować?