Re-volt: pierwszy polski „samochód” elektryczny
Luty 10, 2010
Dlaczego samochód jest w cudzysłowie? To się zaraz wyjaśni.
Zacznijmy jednak od filmu. Widzieliście polską komedię „Ciacho”? Jeśli nie, to – broń Boże – nie idźcie. Szkoda czasu. Film jest wyjątkowo słaby. Jednak jest w nim coś. Coś zielonego. Konkretnie – zielony samochodzik, którym porusza się jeden z aktorów – Marcin Bosak.
Napędzane silnikiem elektrycznym, ładowane z gniazdka autko wygląda jak kosmiczna żaba stworzona na potrzeby filmu. Ale okazuje się, że ten pojazd jest w produkcji. Co więcej, robiony jest u nas, w Polsce, a dokładnie w Pruszkowie!
Auto wymyślili Szwajcarzy. Ci sami, którzy zaprojektowali auto Swatch, przemianowane potem na Smarta. Ci konstruktorzy, miłośnicy ekologii stworzyli firmę CREE i zaprojektowali ten pojazd. Jednak w 2000 roku ich marzenia zakończyły się bankructwem. Przy ówczesnym poziome technologii, konstrukcja okazała się niepraktyczna. Po paru latach firma CREE odrodziła się jako SAM i przekazała licencję na swój produkt pruszkowskiej firmie Impact. Polacy zrobili wszystko na nowo. Wszystko oprócz samego nadwozia – tak powstał Re-volt.
Pojazd jest dwumiejscowy, pasażer siedzi z tyłu. Konstrukcja jest bardzo lekka – całość waży zaledwie 487 kg. Osiągnięto to między innymi dzięki temu, że pojazd jest trójkołowy. Co prawda z tego powodu nie można go nazwać samochodem. W Polsce rejestruje się go jako motocykl, a do prowadzenia potrzebne jest prawo jazdy kategorii A. Z drugiej strony dzięki temu nie musi przechodzić testów zderzeniowych. Silnik elektryczny o mocy 16 KM, rozpędza Re-volta od 0 do 80 km/h w 13,8 s. Do 80, bo auto ma automatyczne ograniczenie do 90 km/h.
Ładowanie akumulatora trwa 4,5 godziny. Pozwala on na przejechanie 100 km i testy pokazują, że to realny dystans. A jeśli mamy dostęp do prądu trójfazowego, akumulator do 80 procent pojemności naładujemy w 30 minut! Baterie można doładować w dowolnym momencie i nie wpłynie to na ich żywotność, którą obliczono na 1200 pełnych cykli ładowania.
A teraz najważniejsze! Koszt przejechania 100 km to 3 zł. Słownie: Trzy złote wydamy na przejechanie stu kilometrów. A teraz w Warszawie to nawet 0 zł! Jak to możliwe? W stolicy powstał niedawno pierwszy publiczny punkt ładowania samochodów elektrycznych. Projekt współfinansowany jest ze środków unijnych, dzięki czemu przez pierwsze 18 miesięcy można bezpłatnie pobierać prąd do samochodów. Punkt ładowania mieści się przy Wybrzeżu Kościuszkowskim 41 i został uruchomiony dzięki współpracy RWE Polska i Green Stream Polska oraz Miasta Stołecznego Warszawy. A to dopiero początek. Do 30 czerwca 2010 r. sieć ładowania samochodów elektrycznych ma już liczyć ok. 330 punktów w Warszawie, Katowicach, Krakowie i Mielcu.
Kto ma do wydania 500 zł, może umówić się na dwugodzinną jazdę próbną. Jeśli pojazd przypadnie mu do gustu, to przy kupnie dostanie tysiąc złotych rabatu. Będzie mógł odjąć te 1000 zł od 60 tysięcy, bo tyle kosztuje Re-volt. No co? Nikt nie jest idealny.
Marek Krześniak
źródło: www.re-volt.com.pl, www.rwe.pl
- Podyskutuj na
–
Na deser: Re-volt pręży się na Nowym Świecie w Warszawie podczas artystyczno-ekologicznego happeningu







Komentarze
Chcesz skomentować?