Śmieci po polsku
Styczeń 20, 2010
Polskim miastom grozi neapolitański scenariusz: ulice zawalone śmieciami, których nie ma dokąd wywieźć. Niektórzy przekonują, że w ten sposób zemści się na nas zła polityka UE. Ale u nas po prostu wciąż nie działa segregacja śmieci i recykling.
Większość polskich składowisk śmieci albo niedługo się przepełni albo trzeba je będzie zamknąć ze względu na ekologiczne normy unijne. Często nie są w żaden sposób zabezpieczone (np. specjalną folią od spodu) i zatruwają wody gruntowe. A Polacy nie dość, że wytwarzają coraz więcej odpadów – to jednocześnie robią wszystko, żeby nie wyrosło im pod nosem składowisko śmieci. To dlatego załatwienie pozwoleń potrzebnych do budowy nowego, już bezpiecznego dla otoczenia wysypiska (specjalnie zabezpieczonego) może trwać latami.
Żadna inna usługa nie drożeje w Polsce szybciej niż wywóz odpadów. Sposobem na rosnącą górę ma być budowa spalarni śmieci, ale trzeba pamiętać, że to najdroższy sposób utylizacji. Gdybyśmy wszystkie śmieci palili, musielibyśmy płacić za ich wywóz mniej więcej dwa razy więcej niż obecnie. Nie mówiąc już o tym, że spalanie odpadów, dających się wykorzystać jako surowce wtórne to niedopuszczalne marnotrawstwo.
Dlatego optymalna metoda na rosnącą górę śmieci, zalecana przez UE, to powszechna segregacja śmieci i recykling na jak największą skalę. Większość odpadów da się ponownie wykorzystać: jako surowce wtórne, paliwo do produkcji energii, materiał do wytwarzania kompostu. Dowodzą tego Niemcy, którzy na wysypiska wywożą tylko 20 proc. wytwarzanych przez siebie odpadów. Dla porównania: Polacy ponad 95 proc. (sic!), choć wielu z nas przecież segreguje odpady.
Dlaczego to, co działa na Zachodzie, nie chce przyjąć się w Polsce? Odpowiedź na to pytanie jest trudna. Zanim jej udzielę, opowiem trzy historyjki.
Opowieść pierwsza: pani Jagodzińska, która z mężem prowadzi gospodarstwo ekologiczne we wsi Ciopan (gmina Stanisławów), opowiadała mi parę miesięcy temu, że w jej gminie działa system segregacji odpadów. Co z tego, narzekała, skoro znam tylko jedną gospodynię, która myje butelki i brudne plastikowe opakowania przed wyrzuceniem do pojemnika z surowcami wtórnymi.
Opowieść druga: mój znajomy Krzysiek odkrył kiedyś przez przypadek ciekawą rzecz. Koło jego bloku stoi duży kontener na surowce wtórne. Do jednego otworu wrzuca się papier, do drugiego plastik. Gdy pewnego razu przechodził obok, do kontenera podjechała ciężarówka, żeby go opróżnić. Gdy podniosła klapę, Krzysiek zauważył, że w środku nie ma przegród i pieczołowicie segregowane przez niego surowce wtórne ponownie się mieszają.
Opowieść trzecia: zaprzyjaźnione małżeństwo z Warszawy, ludzie zamożni, dobrze wykształceni, przyznaje, że nie segreguje odpadów. – To nie się nie opłaca – mówią. – Policzyliśmy, że gdybyśmy segregowali śmieci, płacilibyśmy za ich wywóz prawie tyle samo.
I tu jest właśnie śmieć pogrzebany. Przedstawiciele samorządów twierdzą, że jedyny sposób na upowszechnienie segregacji odpadów i recyklingu to wprowadzenie tzw. podatku śmieciowego. Rząd poważnie rozważa wdrożenie tego rozwiązania. Na czym ono polega? Dziś władze spółdzielni mieszkaniowej, wspólnoty mieszkaniowej, właściciele domków jednorodzinnych sami decydują, komu powierzyć wywóz śmieci. Wybierają zazwyczaj firmy prywatne, na ogół tańsze od należących do gminy.
„Ale firmy prywatne nie inwestują w segregację odpadów i recykling” – twierdzą samorządowcy. I postulują inne rozwiązanie. Ich zdaniem zamiast podpisywania umów na wywóz śmieci z firmami prywatnymi powinniśmy płacić gminie podatek śmieciowy, a z tych środków gmina sama by zlecała wywóz śmieci ze wszystkich posesji i miałaby fundusze na budowę instalacji do segregacji odpadów i recyklingu. Problem w tym, że grozi to powrotem do monopolu firm gminnych, a wtedy będzie drożej i gorzej, jak niemal zawsze, gdy nie decyduje rynek, ale urzędnik.
Przejęcie przez gminy organizacji wywozu śmieci nie jest żadną gwarancją, że zacznie szybko upowszechniać się segregacja odpadów i recykling. Gminy pieniądze zarobione na wywozie śmieci mogą często przeznaczać na inne, bardziej „polityczne” cele. Wzorem państwo, które wpływy z podatku drogowego zawartego w cenie paliwa przeznacza na zatykanie dziury w budżecie zamiast na budowę i remonty dróg.
Polska ma problem ze śmieciami nie dlatego, że „oddała je w ręce prywaciarzy”, ale dlatego, że wybraliśmy złą metodę na dostosowanie się do unijnych norm. Wybraliśmy ją, bo chciała tego grupa potężnych lobbies – producentów najróżniejszych towarów. Bali się, że wybierzemy bardzo skuteczny i dobry system niemiecki, który nieco zwiększa ceny towarów i obniża w ten sposób popyt na nie.
System naszych zachodnich sąsiadów polega na tym, że do ceny większości produktów dolicza się opłatę recyklingową. Wpływy z niej państwo przekazuje firmom recyklingowym, a te dzięki temu odbierają od ludzi worki z surowcami wtórnymi za darmo. Niemcy są mistrzami w segregacji odpadów przede wszystkim dlatego, że umieją liczyć, a nie tylko z powodu wysokiej świadomości ekologicznej (do jakiej nam wciąż niestety daleko).
Polski rząd, wodzony za nos przez wpływowe lobby przemysłowe, poszedł inną drogą. Powiedział: „Unio, daj nam czas na dostosowanie się do norm dotyczących gospodarki odpadami. Niech zbieraniem opakowań po produktach i zużytego sprzętu zajmą się ich wytwórcy. Ale im też dajmy okresy przejściowe”. Skończyło się tak, że producenci wielu towarów muszą odzyskiwać tylko nieznaczny odsetek wyrzucanych opakowań i zużytego sprzętu. A firmy śmieciowe każą sobie słono płacić za odbiór posegregowanych odpadów.
Konkluzja będzie jednak optymistyczna. Przysypywani coraz bardziej górą odpadów sami odkryjemy, że prostsze i tańsze byłyby powszechna segregacja śmieci i recykling.
Jacek Mariusz Krzeminski
fot. dreamstimefree/Kariiika, własne






nie grozi nam neapolitański scenariusz: ulice zawalone śmieciami. sprytni polacy wywiozą te śmieci do lasu :)
po każdych podwyżkach cen wywozu śmieci lasy podmiejskie zapełniają się śmieciami.
Jestem autorem opatentowanego sposobu selekcji mieszanego strumienia odpadów komunalnych stałych z wykorzystaniem wszystkich frakcji bez składowania.
Opis http://rekultywacja.ovh.org
Fizycznie wdrożę technologie przy wysypisku komunalnym – czekam na propozycję samorządu.
Tadeusz Garlicki odpady@wp.pl
Witam,
Moze podejmiemy wspolprace – reprezentuje firme Kanadyjska oferujaca Zintegrowana Gospodarke Odpoadami
to co proponuje Nasza Firma – wraz z Finansowaniem calej inwestycji nawet w 100 % – chetnie podesle materialy
- nasz udzial w tym to tez opatentowane enzymy – przyspieszajace proces destrukcji z 6 tygodni do 5 – ciu dni -
A ze w koncepcie Zintegrowanej Gospodarki Odpoadami waznym elementem jest zbiorka i segregacja
Tak wiec jest duze pole do wspolpracy moze nawet nie tylko w Polsce bo dzilamy w Indiach, Chinach RDC itd…
Prosze o kontakt.
Tadeusz Jurkiewicz
+ 48 600 209 893
tel/ fax 48 32 209 44 56