Europa stawia na morskie wiatraki
Styczeń 10, 2010
Wiatraki stawiane na morzu to dziś w Unii Europejskiej najszybciej rozwijająca się branża energetyki odnawialnej. Nic dziwnego, skoro są one cztery razy bardziej wydajne od wiatraków budowanych na lądzie. Europa jest teraz światowym liderem w inwestycjach w morskie wiatraki.
Lądowa elektrownia wiatrowa pracuje średnio przez 1/5 roku. Tylko wtedy wystarczająco mocno wieje, by poruszać łopaty. Morskie elektrownie wiatrowe produkują prąd przez trzy kwartały w każdym roku (czasem nawet dłużej), bo na otwartym morzu dmucha silnie niemal bez przerwy. Co prawda, dość trudno i drogo się je buduje (maszty trzeba osadzić na dnie morza), ale wydajność w pełni rekompensuje nawet wysokie koszty.
W Europie, będącej światowym liderem w morskiej energetyce wiatrowej (podobnie zresztą jak w lądowych wiatrakach, energetyce słonecznej i biogazowej) pracuje 11 morskich elektrowni, a kolejnych 21 jest w budowie. Boom trwa, a dowodzą tego statystyki. W 2008 r. łączna moc morskich wiatraków w Europie wynosiła 366 megawatów, w 2009 r. już 2 tys. MW, a w tym roku ma osiągnąć 3 tys. MW. Europejskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (European Wind Energy Association) przewiduje, że produkcja energii z takich wiatraków będzie rosła na naszym kontynencie do 2020 r. średnio o 28 proc. rocznie. Prąd z morskich wiatraków ograniczy emisję CO2 – w 2020 r. nawet o 85 mln ton rocznie.
- Morska energetyka wiatrowa może w znacznym stopniu przyczynić się do polepszenia sytuacji gospodarczej w Europie, zmniejszy też jej zależność od importu energii – zapowiada Christian Kjaer, szef European Wind Energy Association.
Podobnego zdania jest Komisja Europejska, która planie odbudowy gospodarki europejskiej (European Economic Recovery Plan) przeznaczyła właśnie 565 mln euro dotacji dla 9 projektów morskich farm wiatrowych i na budowę sieci przesyłającej z nich prąd na ląd. Decyzja zapadła w połowie grudnia 2009.
Te inwestycje to także dobra wiadomość dla zwykłych odbiorców prądu, bo konkurencja ze strony właścicieli morskich wiatraków powinna z czasem obniżyć w Europie ceny prądu. Także w Polsce – farmy wiatrowe budują na razie głównie firmy z Wielkiej Brytanii, Skandynawii i Niemiec, ale i polskie przedsiębiorstwa, a wśród nich koncern PGE, przymierzają się do budowy farm. Wiatraki na Bałtyku powstaną najwcześniej za kilka lat, dokładnej daty jeszcze nie ustalono. Będą usytuowane co najmniej 22 km od brzegu morza. Ten wymóg wynika z tego, że całe nasze wybrzeże Bałtyku należy do sieci przyrodniczych obszarów chronionych Natura 2000.
Warto wiedzieć, że wiatraków (lądowych i morskich) powstaje w Europie tak dużo, że za kilkanaście lat powinny być one na naszym kontynencie jednym z głównych źródeł prądu, większym np. od elektrowni jądrowych (sic!). EWEA szacuje, że w 2020 r. mogą one dostarczać nawet 17 proc. energii elektrycznej zużywanej w UE.
Źródło: European Wind Energy Association, PSEW, informacje własne fot. European Wind Energy Association/DERVAUX






Komentarze
Chcesz skomentować?