Sól na drogach – pustka w głowach
Styczeń 8, 2010
Na początek kilka pytań i odpowiedzi.
Jaka jest różnica między jeżdżeniem po śniegu, a jeżdżeniem po błocie pośniegowym?
-Raczej niewielka. I tak i tak jest niebezpiecznie.
Skąd na ulicach polskich miast tyle rozchlapanego błota pośniegowego, skoro termometry wskazują poniżej zera?
- To skutek posypywania dróg solą, która obniża temperaturę zamarzania wody.
Czy sól jest obojętna dla jezdni, chodników, opon, karoserii samochodów i naszych butów?
- Wprost przeciwnie.
Czy sól jest obojętna dla środowiska?
- Nie tylko nie jest obojętna, jest po prostu zabójcza. Wraz z wodą spływa do rzek i je zasala, a wcześniej zakwasza glebę i niszczy drzewa oraz trawniki. Po ubiegłej zimie tylko w Poznaniu z tego powodu uschło ponad tysiąc drzew.
Czy wszystkie kraje podobnie jak Polska stosują „solne” odśnieżanie, bo nie ma innego wyjścia?
- Nie. Nasi południowi sąsiedzi, Czesi i Słowacy unikają posypywania dróg solą. Nawet Skandynawowie, którzy mają o wiele cięższe zimy, zamiast uruchamiać solarki, zgarniają większą cześć śniegu, a ten który zostaje posypują żwirem lub piachem. Z tego powodu ich jezdnie wcale nie są bardziej niebezpieczne dla kierowców.
Dlaczego w Polsce używa się do odśnieżania soli, która nie dość, że nie rozwiązuje w stu procentach problemu, to stwarza długą listę nowych?
- Na usta ciśnie się jedna odpowiedź: z głupoty.
Czy jednak aby tylko o zwykłą ludzką głupotę tutaj chodzi? Chyba nie tylko. A jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze. Łatwo mi sobie wyobrazić, że sól drogowa jest po prostu tańsza od żwiru. Tak samo jak łatwo do mnie przemawia argument, że nie po to mamy w Polsce całe tabory solarek, żeby inwestować w inne pojazdy do odśnieżania. Podobnych powodów jest pewnie więcej. Tylko czy solenie naprawdę wychodzi taniej? Przecież trzeba doliczyć koszty na pokrycie szkód, jakie ten proceder ze sobą niesie. Te koszty ponosi już jednak całe społeczeństwo, a nie firmy, które podpisały kontrakty na odśnieżanie.
A kwoty o jakich mowa z pewnością nie są małe. Przecież za fatalny stan polskich dróg w znacznym stopniu odpowiada właśnie solenie. Dziury w asfalcie to wynik nie tyle mrozu co tak zwanych „przejść przez zero” – chodzi o to, jak często woda na drodze (wypełniająca wszystkie szczeliny w asfalcie) zmienia się w lód i na odwrót. Tymczasem sól drogowa, topiąc śnieg przy temperaturach ujemnych, znacząco zwiększa liczbę „przejść przez zero”. Właśnie tak dziurawią się polskie drogi. Społeczne koszty degradacji środowiska naturalnego wskutek posypywania solą trudno wyliczyć, z pewnością jednak także są niemałe.
Jak widać używanie soli drogowej do odśnieżania przysparza nam wielu problemów i dodatkowych kosztów, a właściwie nic nie daje w zamian. Jeżdżenie w zimie po zasolonych „czarnych” drogach wcale nie jest takie bezpieczne, jak się może wydawać. Woda z roztopionego śniegu, przy gwałtownym spadku temperatury, szybko potrafi zamienić się w lód – nawet ta osolona. Ponadto, kierowcy widząc „czarną” szosę przestają mieć się na baczności.
Dlaczego od lat – jako społeczeństwo – nie jesteśmy w stanie zrozumieć tych kilku prostych zależności? Szczerze mówiąc – nie mam pojęcia.
Arkadiusz Bartosiak






jakieś lobby solne pewnie za tym siedzi…
a mandat za nieodsniezony podjazd kto odbierze?
Każdy przeczyta, pomyśli i może małym kroczkami uświadomimy… No to do zimy! ;)
Panie Arkadiuszu
” Dziury w asfalcie to wynik nie tyle mrozu co tak zwanych „przejść przez zero” – chodzi o to, jak często woda na drodze (wypełniająca wszystkie szczeliny w asfalcie) zmienia się w lód i na odwrót. Tymczasem sól drogowa, topiąc śnieg przy temperaturach ujemnych, znacząco zwiększa liczbę „przejść przez zero” ”
Prosze o jakis dowod na to, ze sol drogowa, topiac snieg przy temperaturach ujemnych, znaczaco zwieksza liczbe „przejsc orzez zero”.
Prosze uscislic „znacząco”.
Nie pomyślałeś o kilku aspektach:
- na południu posypuje się dorgi żwirem w terenie górskim, a nie w dużych aglomeracjach.
-żwir bardzo uszkadza auta, powstają zarysowania. Po soli rdzewieją stare, niezabezpieczone przed solą auta.
- koszt usunięcia żwiru z cąłego kraju byłby olbrzymi, sól o wiele łatwiej jest zamiatać.
- w krajach skandynawskich mieszka, w stosunku do Polski niewele ludzi.
Za to jazda po lodzie a jazda po błocie pośniegowym się różni. Kolego rusz głową zamiast pisać manifesty.
Bzdury. Skandynawowie używaja okolcowanych opon w okresie zimowym toteż nie posypują solą. W pozostałęj części Eurpy (w tym w Polsce) takie opony są niedopuszczalne do użytku. A co do soli, to obniża temperaturę zamarzania wody dzięki czemu unikamy gołoledzi oraz spękań nawierzchni.
Podsumowując, Panie Arkadiuszu, proszę w imieniu moim i innych drogowców, aby następnym razem zanim napisze Pan bzdurny artykuł, zaznajomić się z faktami. Poczytać literaturę, czasopisma, a dopiero potem zwalać wszystko na nas.
Pozdrawiam
Bzdury piszesz panie Bartosiak!
Z tym zamarzaniem, to całkiem logiczne:
Przypuśćmy, że mamy przez jakiś okres temperatury w zakresie -3 do -10, więc mamy śnieg, po posypaniu solą robi się breja, normalnie śnieg by się nie stopił i był w postaci stałej przez cały ten czas, jednak po posypaniu solą, skoro temp. zamarzania się obniża, to wahania w zakresie -3 do -10 mogą powodować zmiany stanu skupienia i przy warunkach, w których normalnie mieli byśmy suchy śnieg, mamy raz, po raz zamarzającą breję, na dodatek, zależnie od zmian zasadowości temperatura topnienia tez ulega zmianie. Wystarczy?
„żwir bardzo uszkadza auta, powstają zarysowania. Po soli rdzewieją stare, niezabezpieczone przed solą auta.”
-to może by tak sam piasek? nie porysuje, a co do „starych niezabezpieczonych aut”, to nowe szybko się starzeją….. a nasze społeczeństwo nie jeździ samymi nówkami.
” koszt usunięcia żwiru z całego kraju byłby olbrzymi, sól o wiele łatwiej jest zamiatać.”
-sól najczęściej jest sypana razem z piaskiem, który też trzeba zamiatać, a sól zdąży się rozpuścić, zanim zostanie sprzątnięta…..
Bylem przez ponad rok w Danii. Piszesz pan bzdury, solą tam wszystkie drogi, od osiedlowych i lokalnych po autostrady.
@kj: jak asfalt nie jest posolony, to w taki sam problem wystąpi gdy w nocy będą przymrozki a za dnia temperatura dodatnia.
Asfalt posolony jest znacznie smaczniejszy.
Z solą, bez soli – co za różnica – drogowców i tak jak zwykle zaskoczy zima i drogi będą nieodśnieżone.
No no. Powinni już teraz zacząć odśnieżać bo jak zacznie padać to się nie wyrobią.
Chciałbym dodać na marginesie jeśli nie jesteście świadomi że sól jest produktem akcyzowanym co oznacza że jeśli drogowcy zużyja więcej soli tym rząd zgarnie na tym wiecej pieniędzy :)
„Podsumowując, Panie Arkadiuszu, proszę w imieniu moim i innych drogowców, aby następnym razem zanim napisze Pan bzdurny artykuł, zaznajomić się z faktami. Poczytać literaturę, czasopisma, a dopiero potem zwalać wszystko na nas.”
podpinam się jako drogowiec ..
„Z solą, bez soli – co za różnica – drogowców i tak jak zwykle zaskoczy zima i drogi będą nieodśnieżone.”
zima zaskoczy co najwyżej kierowców ;) .. śniegu się nie da roztopić w powietrzu .. on musi napadać żeby go odśnieżyć .. a jak się znajdzie paru „kozaków” na ręcznym i spowodują „korek” bo chcieli przestawić znak czy ogrodzenie to i solara nie dojedzie ;) (oczywiście to jest przykład skrajny)
mieszanka zwykłego pospolitego nawozu rolniczego fosforowo -azotowego z chlorkiem wapnia ma identyczne działanie co sól! niestety jest droższa o 30gr na Kg. i trudno dostępna. Ale osiągalna i polecam do posypywania chodników i podjazdów przydomowych. Jego zastosowanie zapobiega ponownemu zamarzaniu i nie niszczy obuwia, zieleni..
Co do żwiru i piasku stosowanego na drogach bez soli, jestem za! Pługi zgarniając śnieg uzupełniają braki w asfalcie a tym samym powierzchnia jest gładka jak patelnia;D Niema kolein, brei i auto jest czyste! problem zaczyna sie dopiero gdy przychodzą roztopy a wieczorem zamarza ale wtedy nic nie pomoże jak dobre łańcuchy na koła.