Top

10 eko-zawodów przyszłości

Styczeń 8, 2010

slonecznik-300.jpgMożna zaklinać rzeczywistość i utrzymywać, że nie ma żadnego kryzysu. Ale można też na wszelki wypadek pomyśleć o zapewnieniu sobie pracy w nowych, obiecujących dziedzinach gospodarki, które wyjdą z kryzysu obronną ręką.

Dlatego wobec wyczerpywania się złóż surowców naturalnych, zmian klimatycznych i proekologicznej polityki Unii Europejskiej, warto postawić na ekologię. Eko-zawody – kiedyś domena pasjonatów i idealistów – mają wielką przyszłość. Oto lista 10 najbardziej obiecujących z nich, które wybraliśmy, biorąc pod uwagę polskie realia:

1.Instalator kolektorów słonecznych

solar-150.jpgJuż dziś firmy produkujące kolektory słoneczne notują w Polsce nawet trzydziestoprocentowe wzrosty sprzedaży w ciągu roku. A to dopiero początek lawiny zleceń, jaka czeka tę branżę. Polski rząd wreszcie postanowił wziąć przykład ze światowych liderów w tej dziedzinie. W Niemczech i Japonii każdy, kto chce na dachu swego domu zainstalować kolektory słoneczne, może dostać na ten cel państwową dotację albo pożyczkę. U nas ma być podobnie. Kontrolowany przez państwo, Bank Ochrony Środowiska, zaczął udzielać nisko oprocentowanych kredytów na ten cel. A na przykład władze Krakowa już przyznają mieszkańcom dotacje na kolektory słoneczne.
Wobec nieustającego wzrostu cen energii należy się spodziewać, że coraz więcej Polaków będzie decydowało się na zakup baterii słonecznych. A żeby nauczyć się ich montowania, wystarczy zaledwie miesięczne przeszkolenie. W firmie Altbio z podwarszawskiej Opaczy monterzy kolektorów słonecznych zarabiają ok. 3 tys. zł miesięcznie. Ale pensje takich fachowców, wraz z rosnącym popytem na tę usługę, będą rosły.

2. Audytor i projektant energetyczny

W Polsce około 70 proc. budynków wymaga termomodernizacji, bo wskutek niewystarczającego uszczelnienia do ich ogrzewania zużywa się za dużo energii. Tymczasem od początku roku obowiązuje w Polsce ustawa, która nakazuje, żeby każdy sprzedawany dom (lub mieszkanie) miał tzw. świadectwo energetyczne, wskazujące, ile dane lokum zużywa energii oraz ile jej marnuje. Stosowne świadectwa będą sporządzać właśnie audytorzy energetyczni. Aby stać się jednym z nich, wystarczy wziąć udział w kilkutygodniowym kursie.
Za sporządzenie świadectwa energetycznego dla domu jednorodzinnego można zainkasować 500-600 zł, ale ta suma zwielokrotni się w przypadku całego bloku (400-500 zł od jednego mieszkania). Jeszcze wyższe stawki dostaje się za audyty energetyczne, w których wskazuje się rownież sposoby na zaoszczędzenie energii – od 1,5 tys. zł (dom jednorodzinny) do 4 tys. zł (np. biurowiec albo blok). Praca nad takim raportem zajmuje do dwóch tygodni.
Aby pokazać skalę zjawiska, wystarczy przykład firmy ECO HVAC z Poznania. Jej właściciel, Arkadiusz Chatłas, dostaje rocznie nawet 120 zleceń na wykonanie audytu energetycznego.

3. Recykler

recykler-150.jpgBy stworzyć małą firmę zajmującą się recyklingiem, nie trzeba wielkich pieniędzy ani specjalnych kwalifikacji. Na Zachodzie przedsiębiorcy, którzy zajmują się zbiórką i przetwarzaniem surowców wtórnych, zarabiają krocie. U nas recykling wciąż jest na ogół niezbyt opłacalny, bo choć przepisy unijne nakazują nam odzyskiwanie ze śmieci jak najwięcej surowców wtórnych, to z ich respektowaniem mamy poważny problem. W końcu jednak – i to raczej prędzej niż później – Bruksela zmusi nas do potraktowania sprawy recyklingu na serio. Zanim to jednak nastąpi, warto przygotować się na „śmieciowy interes”. Mazurska spółka Krynicki Recykling, specjalizująca się w zbiórce stłuczki szklanej, już teraz ma przychody rzędu 15 mln zł rocznie, z czego wyciąga ponad milion czystego zysku.

4. Eko-energetyk

wiatrak-150.jpgTak można nazwać kogoś, kto wytwarza prąd, wykorzystując siłę wody, wiatru lub biogaz. To dziś w Polsce bardzo opłacalny biznes, bo dzięki unijnej polityce i systemowi tzw. zielonych certyfikatów producenci prądu z odnawialnych źródeł energii sprzedają go zakładom energetycznym po dwa razy większej cenie niż elektrownie węglowe.
Minielektrownia wodna o mocy 50 kilowatów, która kosztuje nie więcej niż 500-700 tys. zł, może nam dawać ponad 20 tys. złotych czystego zysku rocznie. Jeszcze lepszym interesem wydaje się być biogazownia, w której do wytwarzania gazu wykorzystuje się wszelkiego rodzaju odpadki.
Grzegorz Pojda, hodowca kur niosek i świń ze Studzionki pod Pszczyną, kończy właśnie budowę własnej biogazowi. Wydał na nią 300 tys. zł. Biogaz będzie wytwarzał z gnojowicy i zwierzęcych odchodów z fermy, z którymi dotąd nie miał co robić. Na sprzedaży prądu zarobi 5-6 tys. zł miesięcznie, a do tego biogazownia będzie mu ogrzewać dom i wodę do mycia.

5. Rolnik energetyczny

Rolnicy mogą dziś z tym samym powodzeniem produkować żywność, co i rośliny, służące jako paliwo dla elektrowni. W polskich warunkach dobrze sprawdzają się wierzba energetyczna, topinambur, malwa, czy miskantus.
Pierwsze podejście do rolnictwa energetycznego w Polsce nie wyszło. Rolnicy nastawili się na uprawę wierzby, ale elektrownie nie chciały kupować jej w małych ilościach i nie poszatkowanej. Teraz sytuacja się zmienia, bo powstają pierwsze instalacje do przerobu roślin energetycznych na gotowe do spalenia paliwo, czyli na brykiety albo na tzw. granulat.
Ile można na tym zarobić? Plon miskantusa z hektara to nawet 20 ton. Za tonę dostaje się od elektrowni od 100 do 300 zł. Do tego dochodzą unijne dopłaty – łącznie grubo ponad 100 euro rocznie do hektara. Po odliczeniu kosztów uprawy z hektarowego poletka można wycisnąć od 2,5 do 5,5 tys. zł rocznie.
Barierą są wysokie koszty założenia tego typu plantacji (nawet 18 tys. na hektar). Można jednak zdobyć dotację na ten cel z Agencji Rynku Rolnego.

6. Rolnik ekologiczny

rolnik-150.jpgTo wyda się dziwne, ale rolnicy ekologiczni są dziś w Polsce w lepszej sytuacji niż ci konwencjonalni. Po pierwsze eko-gospodarze oprócz zwykłych dopłat unijnych dostają jeszcze  tzw. subsydia rolno-środowiskowe za przyjazne przyrodzie metody uprawy i hodowli. Po drugie popyt na ich produkty szybko rośnie (nawet o połowę w skali roku), choć wciąż są one dużo droższe od zwykłej żywności. Po trzecie, rolnik ekologiczny nie musi stosować nawozów sztucznych i chemicznych środków ochrony roślin, które rujnują dziś konwencjonalne gospodarstwa.
Wytwórnia eko-makaronu, eko-kasz i eko-mąki Mieczysława Babalskiego (rolnika ekologicznego i szefa Ekolandu, organizacji skupiającej i certyfikującej gospodarstwa ekologiczne w Polsce) w pierwszym roku działalności sprzedała tonę produktów, dziś wytwarza ich rocznie trzysta razy więcej i trafiają one nawet do dużych sieci hipermarketów. Bez grosza na reklamę. W tym kontekście nie powinno dziwić, że rolnicy ekologiczni stają się powoli elitą finansową polskich wsi.

7. Hydrotechnik

Choć trudno w to uwierzyć, Polska ma jedne z najmniejszych – w przeliczeniu na mieszkańca – zasobów wody słodkiej w Europie. W zastraszającym tempie opada poziom wód podziemnych wokół naszych dużych miast. Już teraz niektóre regiony dotyka deficyt wody, przesuszona jest na przykład Wielkopolska. Z tego powodu w całej Polsce mnożą się programy budowy małych zbiorników retencyjnych. Tylko Lasy Państwowe chcą wybudować kilka tysięcy takich obiektów, by leśne drzewostany nie cierpiały z powodu przesuszenia gleb. Na masową skalę buduje się także systemy nawadniające dla rolnictwa. Wyposażana jest w nie np. większość nowo zakładanych sadów w największym polskim zagłębiu owocowym wokół Grójca.
To wszystko sprawia, że popyt na hydrotechników rośnie i będzie rósł. By uprawiać ten zawód trzeba ukończyć specjalistyczne studia albo przynajmniej technikum o takim profilu.

8. Urbanista

urbanista-150.jpgJak uczynić życie w wielkich miastach bardziej znośnym – to dziś pytanie o charakterze cywilizacyjnym. Do projektowania nowych dzielnic i zmieniania starych potrzeba specjalistów –urbanistów, którzy ograniczą zabudowę terenów zielonych, wytyczą nowe, zamkną część ulic dla samochodów oraz zadbają o to, by nie tworzyć nowych betonowych sypialni, rezerwując miejsce na parki, pasaże handlowe i obiekty kulturalne.
Urbaniści, czyniący miasta bardziej przyjaznymi, będą bohaterami nowych czasów. Kto nie wierzy, niech wpadnie na nowe Krakowskie Przedmieście w Warszawie, ulicę, którą przebudowano według koncepcji urbanisty Krzysztofa Domaradzkiego. Dziś to jeden z najprzyjemniejszych i najładniejszych deptaków w Polsce, a jeszcze dwa lata temu Krakowskie Przedmieście pełniło funkcję przelotowej ulicy, odstraszając spacerowiczów brzydotą, hałasem i wąskimi chodnikami.

9. Inżynier ochrony środowiska

Według GUS już w 2007 r. brakowało w Polsce ponad 30 tys. inżynierów i pracowników technicznych średniego szczebla. Ten deficyt dotyka w szczególności nowych, rozwijających się gałęzi gospodarki. Od kiedy dołączyliśmy do Unii Europejskiej, w której obowiązują surowe normy ekologiczne, musimy szybko nadrabiać zapóźnienia na tym polu i inwestować w ekologię. Brakuje nam jednak inżynierów ochrony środowiska. Tymczasem, aby spełnić unijne wymogi, do 2015 roku w każdej polskiej miejscowości, która liczy więcej niż 2 tys. mieszkańców, musi powstać oczyszczalnia. Oprócz tego będziemy musieli jeszcze inwestować w kanalizację, filtry na kominy, sortownie odpadów itp. To oznacza, że będzie się budować setki takich obiektów, a specjaliści od tej pracy będą rozchwytywani. Warto dodać, że unijne przepisy ekologiczne mają to do siebie, że z roku na rok się zaostrzają. Dlatego zapotrzebowanie na inżynierów środowiska jeszcze długo nie zostanie zaspokojone.

10. Naukowiec przyrodnik

natura2000-150.jpgW ostatnich dwóch latach dzięki unijnemu programowi Natura 2000 liczba przyrodniczych obszarów chronionych zwiększyła się u nas o kilkaset. Każdy z obszarów Natury 2000 musi mieć plan ochrony, który potem należy realizować. A to praca przede wszystkim dla wykształconych przyrodników. Ponadto, jeśli ktokolwiek chce budować na obszarze Natury 2000, musi zazwyczaj opracować raport o oddziaływaniu inwestycji na środowisko. Zasadniczą jego część wykonują naukowcy-przyrodnicy, którzy analizują, jak planowana budowa wpłynie na siedliska występujących tam zwierząt i roślin. Warto wiedzieć, że takie ekspertyzy nie są tanie (kosztują nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych).

Jacek Mariusz Krzemiński

Komentarze

Chcesz skomentować?





*

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree

Bottom