Top

Porno w lesie

Wrzesień 23, 2009

przekroj-porn.jpgKolejny nasz tekst w ekologicznym wydaniu „Przekroju”. Zapraszamy…

„Jak wiele jesteście w stanie zrobić dla ochrony środowiska?”. Po tym pytaniu, wykrzyczanym ze sceny do kilkutysięcznego tłumu, Tommy i Leona, para ekologicznych aktywistów, zdjęła ubrania i zaczęła kopulować w rytm heavy-matalowej muzyki.

Rzecz miała miejsce kilka lat temu podczas festiwalu muzycznego w Norwegii. I chociaż całość skończyła się dla bohaterów procesem sądowym, a w rezultacie nawet emigracją, był to kamień milowy w historii ich proekologicznej inicjatywy, kryjącej się pod hasłem Fuck for forest, czyli w wolnym tłumaczeniu „Pieprz się dla dobra lasów”.

Skandal jaki wywołali, nawet w ultraliberalnej Norwegii, odbił się szerokim echem, a tym samym… przysporzył stronie www.fuckforforest.com tysięcy nowych zwolenników. W ten sposób marginalna organizacja ekologiczna, założona przez dwóje napalonych na siebie dwudziestoparolatków, w błyskawicznym tempie stała się poważnym przedsięwzięciem, bo wypracowującym ponad 100 tysięcy dolarów czystego zysku rocznie – z przeznaczeniem, rzecz jasna, na cele proekologiczne.

W jaki sposób Tommy Hol Ellingsen, Leona Johansson i ich równie oddani sprawie znajomi zdołali zgromadzić tak pokaźne środki? To proste. Każdy zainteresowany ich domowej produkcji filmami z gatunku XXX, może wykupić abonament na stronie internetowej i cieszyć się do woli widokiem spółkujących na drzewach (i nie tylko) ekologów, przy okazji mając świadomość, że pieniądze wydał nie tylko dobrze, ale i szlachetnie. Twórcy Fuck for forest (FFF) zapewniają bowiem, że ponad 80 proc. zebranych funduszy przeznaczają na ratowanie lasów deszczowych.

Kochajcie się po ciemku

Pomimo kilkuletniej i to, trzeba przyznać, bardzo owocnej działalności, na razie wciąż nie widać naśladowców norweskich prekursorów ekologicznej pornografii. Jednak seks w słusznej (zielonej) sprawie to już w internecie łatwo zauważalny trend.

Na przykład www.vegporn.com, gdzie można znaleźć hasła w stylu Eat pussy, not pork! („Jedz cipki, nie świnki!”), prezentuje roznegliżowane zdjęcia wegetarian. Założycielka, występująca na łamach jako Furry Girl („Dziewczyna z futrem” lub też po prostu „Włochata”) przekonuje, że część zysków ze strony przekazuje na promowanie idei nie zabijania dla jedzenia. Z kolei Sensual Liberation Army, czyli „Armia Wyzwolenia Zmysłów”, na stronie sensuallib.com obok pornograficznych zdjęć, promuje ideę ratowania świata przed globalnym ociepleniem. Ponadto amatorów internetowej erotyki odsyła na strony proekologicznych i humanitarnych organizacji pozarządowych.

Nawet Greenpeace na swojej witrynie opublikował „Przewodnik po ekologicznie-przyjaznym seksie”. Porady dotyczą na przykład oszczędzania wody i energii, podpowiadając proste rozwiązania – bierzcie prysznic zawsze razem, kochajcie się po ciemku, lub w dzień :-) W podobnym duchu poradnik, jak być bardziej eco-sexy, sporządził portal greendaily.com. Redaktorzy polecają erotyczną bieliznę i seks-zabawki wykonane tylko z ekologicznych materiałów. Ponadto reklamują zasilany energią wiatrową dom publiczny Heidi Fleiss, czyli najsłynniejszej burdelmamy Hollywoodu, doradzają używanie wibratora na baterie słoneczne i picie soku z granatu, zamiast łykania Viagry. Na deser zaś prezentują pierwsze fairtrade’owe prezerwatywy na świecie marki French Letter  – frenchlettercondoms.co.uk.

Kto weźmie porno-dolary

przekroj-ekoporn2.jpgParze ekologów z Norwegii nie pomogło wsparcie ze strony Yoko Ono, która porównała ich inicjatywę do słynnego happeningu „Bed-In for Peace” z 1969 roku, kiedy Ono i John Lennon podczas podróży poślubnej, organizowali tygodniowe konferencje prasowe w pokojach hotelowych i nie wstając z małżeńskiego łoża, opowiadali o możliwości doprowadzenia do ogólnoświatowego pokoju. Za seks w miejscu publicznym norweski wymiar sprawiedliwości postanowił ukarać Tommiego i Leonę wysoką grzywną.

Aby uniknąć kary, twórcy www.fuckforforest.com wyjechali z Norwegii i osiedli na stałe w Berlinie. Ich kłopoty jednak na tym się nie skończyły. Wkrótce okazało się bowiem, że krociowych zysków z ekologicznej pornografii nie są w stanie wydać na… ekologię. Przyjęcia „porno-dolarów” odmówił Greenpeace, WWF i największa norweska organizacja zajmująca się ochroną lasów tropikalnych. Właściwie wszędzie, gdzie się zwrócili, Tommiego i Leonę odprawiano z kwitkiem. Nie było więc innego wyjścia – musieli rozpocząć własne programy naprawiania świata.

W Ekwadorze FFF uruchomił projekt zalesiania terenów, zamieszkiwanych przez pierwotne plemię Shuar. Z kolei w Kostaryce wykupił już 55 hektarów lasów tropikalnych i stworzył tam obszary ochronne. Raporty z tych działań można znaleźć na internetowej stronie obok kręconych na miejscu ekologicznych porno-klipów.

Ekologiczno-seksualna komuna

Fuck for forest nie ogranicza się jednak tylko do dbania o lasy deszczowe. Ostatnio niewielką dotację od FFF otrzymała organizacja, starająca się o zachowanie ostatniego fragmentu naturalnego lasu u naszych południowych sąsiadów – w Słowacji.

- Nie dziwię się, że przyjęli te pieniądze. Za to dziwię się Greenpeace’owi i WWF, że tacy cnotliwi – mówi Adam Wajrak. – Przecież to nie jest pornografia dziecięca albo zwierzęca. Nikt z jej powodu nie ucierpiał, a myślę, że było przyjemnie… Zupełnie inną sprawą jest to, że Norwegowie sami mają potworne problemy z ochroną przyrody u siebie. Gdyby ta inicjatywa nazywała się Fuck for Norwegian forest byłbym wniebowzięty, bo ich lasy są bardzo mocno eksploatowane. W całym kraju mają mniej wilków niż kręci się w okolicach mojego domu.

Na razie o ratowaniu rodzinnych lasów na stronie www.fuckforforest.com nie ma żadnych informacji. Być może to się jednak zmieni, bo organizacja szybko się rozwija. Tommy przyznaje, że zakładając z Leoną FFF nie spodziewali się tak wielkiego sukcesu. Szybko okazało się, że zamiast kręcić kolejne filmy, albo zajmować się wykupem ziemi w Kostaryce, większość czasu musieli spędzać przed komputerem i pracować nad informatyczną stroną przedsięwzięcia. Dlatego postanowili stworzyć wokół swojego pomysłu, coś na kształt ekologiczno-seksualnej komuny. Idea polega na tym, że zaprzyjaźnieni użytkownicy sami mogą poszerzać ofertę www.fuckforforest.com, dodając do witryny własne porno-filmy.

Każdy może zostać członkiem. A więc, drodzy Czytelnicy… kamery w dłoń, sukienki w górę, spodnie w dół. W imię lepszego jutra!    :-)

Arkadiusz Bartosiak

przekroj-ekoporn1.jpg

Komentarze

Chcesz skomentować?





Anti-Spam Protection by WP-SpamFree

Bottom