Top

Akcja – propagandowa świetlówka

Sierpień 27, 2009

Resort gospodarki, kierowany przez Waldemara Pawlaka, ma rozdać gminom 50 tys. energooszczędnych świetlówek w ramach akcji „Czas na oszczędzanie energii”. Moim zdaniem to propagandowa farsa, która ma zasłonić fakt, że ministerstwo jest odpowiedzialne za rzecz karygodną: dwuletnie opóźnienie ustawy o efektywności energetycznej.

Tak naprawdę dopiero ta ustawa ma wprowadzić mechanizmy, które mogą zrewolucjonizować podejście Polaków, polskich firm i instytucji, do kwestii oszczędzania energii – przede wszystkim dzięki wprowadzeniu obowiązku oszczędzania energii. Nie będzie on nałożony bezpośrednio na odbiorców, ale na zakłady energetyczne, które będą musiały wykazać, że ich odbiorcy zmniejszają zużycie prądu. W jaki sposób? Ci, którzy zaczną oszczędzać energię elektryczną, dostaną tzw. białe certyfikaty. Kupować je od nich będą właśnie zakłady energetyczne, by dowieść, że wywiązały się z ustawowego obowiązku. W praktyce oznacza to, że firmy i instytucje, które zmniejszą zużycie prądu, nie tylko zapłacą mniejsze rachunki za energię elektryczną, ale dostaną też za to specjalną premię. Podobne rozwiązania zastosowała już 20 lat temu Japonia, która dzięki nim rozwijała gospodarkę bez zwiększania zużycia energii.

Ustawa o efektywności energetycznej mogła i powinna (według wymogów unijnych) funkcjonować w naszym kraju już od początku zeszłego roku. Stanie się to jednak dopiero w  przyszłym roku, bo odpowiedzialny za jej przygotowanie i skierowanie do sejmu resort gospodarki guzdrał się z tym niemiłosiernie.

Tymczasem wciąż marnujemy mnóstwo energii. Nasz przemysł jest ponad 2-krotnie bardziej energochłonny od zachodnioeuropejskiego (tzn. przy wytwarzaniu danego produktu zużywa średnio ponad 2 razy więcej energii), a jeszcze bardziej od japońskiego. Nasze elektrownie wyciągają z węgla o kilkadziesiąt procent mniej energii niż by mogły. Przez przestarzałe i wyeksploatowane sieci przesyłowe dużo prądu idzie dosłownie w powietrze. Koszty tego marnotrawstwa przerzuca się na konsumentów.

Być może paradoksalnie właśnie dlatego resort Pawlaka opóźnia ustawę o efektywności energetycznej. Bo byłaby ona nie na rękę zakładom energetycznym i elektrowniom, ograniczając ich przychody (im mniej prądu będziemy zużywać, tym mniej branża energetyczna zarobi). Wiele wskazuje na to, że część lobby energetycznego przekonało wicepremiera Pawlaka, że z ustawą o efektywności energetycznej nie ma co się spieszyć.

A co, jeśli ktoś uważa inaczej? To wtedy Waldemar Pawlak odpowie: jak to nic nie robimy, jak to opóźniamy, ta sprawa leży nam na sercu, czego dowodem jest nasza akcja „Czas na oszczędzanie energii”. Pawlak, podobnie jak Marcinkiewicz, gdy był premierem, wiele mówi, wiele obiecuje, stara się o dobry pr, ale prawie nic z tego nie wynika. Akcja rozdawania broszur i energooszczędnych świetlówek jest po prostu śmieszna, jeśli weźmie się pod uwagę, ile mogłaby zdziałać ustawa o efektywności energetycznej. I przypomina propagandowe akcje z okresu PRL, także takie, w których środowisko polityczne Pawlaka brało udział – np. zbieranie zboża przez polskich rolników dla głodujących w Etiopii, albo wysyłanie kocy nowojorskim bezdomnym.

O to samo chodzi teraz wicepremierowi: tylko i wyłącznie o efekt propagandowy. Bo przecież nikt nie uwierzy, że rozdanie paru broszur i nawet 50 tys. energooszczędnych świetlówek zmieni nastawienie Polaków do kwestii oszczędzania energii.

Jacek Mariusz Krzemiński

Komentarze

Chcesz skomentować?





*

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree

Bottom