Top

Tylko drzewka Hanny Gronkiewicz-Waltz

Czerwiec 19, 2008

plac_defilad-300.jpgWarszawski ratusz zgłosił nowy projekt zabudowy terenów wokół Pałacu Kultury i Nauki. Wynika z niego, że część Parku Świętokrzyskiego zostanie przeznaczona pod zabudowę. To niemądry, wręcz chory pomysł.

Pierwszy plan zagospodarowania Placu Defilad i okolic powstał, gdy stolicą rządził Lech Kaczyński. I choć za nim samym, jak i za PiSem nie przepadam, muszę przyznać, że była to dobra koncepcja. Przewidziano wówczas niską zabudowę wokół Pałacu, a także odtworzenie zniszczonej za PRL przedwojennej siatki ulic. Plan ten zakładał również, że Park Świętokrzyski, sąsiadujący z PKiN od północy, pozostanie nietknięty. Zgodnie z założeniem, że w wielkim mieście zieleni nigdy za dużo.

Gdy do ratusza przyszła Hanna Gronkiewicz-Waltz, postanowiła wyrzucić tamten projekt do kosza. Zdaje się, że takie rozwiązanie podszepnął pani prezydent jej zastępca, Jacek Wojciechowicz, były burmistrz warszawskiej dzielnicy Wesoła. Hanna Gronkiewicz-Waltz ogłosiła zatem wszem i wobec, że wokół PKiN zamiast niskich budowli powinny stanąć drapacze chmur. Moim zdaniem, najwyraźniej pani prezydent wymarzyła sobie, by Warszawa wzorem chińskich miast została ubogą siostrą Manhattanu. Nic to, że w centrach największych europejskich stolic takich skupisk drapaczy, poza barbarzyńską Moskwą, nigdzie się nie stawia (warto zwrócić uwagę choćby na Berlin).

Uważam, że przez drapacze miasta tracą ludzką skalę, przestają być przyjazne, stają się odpychającymi, zimnymi szkieletami do mieszkania. Ale przede wszystkim wieżowce prowadzą do zakorkowania centrów metropolii. Bo przecież w każdym z takich „niebotyków” pracuje nawet tysiąc ludzi, którzy u nas w większości dojeżdżaliby do pracy autami.

Gdyby w  stolicy brakowało pustych działek do zabudowy, koncepcję budowania wysokościowców można by jeszcze zrozumieć. Ale to miasto nawet w centrum ma jeszcze mnóstwo nie zabudowanych parceli i naprawdę nie ma potrzeby, żeby pięło się w górę.

Słuchając pani prezydent i jej współpracowników mam wrażenie, że według nich Warszawa utkana wieżowcami będzie bardziej światowa. Jakież to prowincjonalne myślenie, pełne polskich kompleksów! Ale może się mylę, może Hanna Gronkiewicz-Waltz ma inne motywacje. Czytaj: z wieżowców będzie więcej kasy.

Trudno oprzeć się takiemu myśleniu, kiedy okazuje się, że władze Warszawy wieżowce widzą nie tylko na pustych dziś połaciach wokół PKiN, ale także na miejscu północno-zachodniej części Parku Świętokrzyskiego. Gdyby ktoś z podobnym pomysłem wyskoczył w Paryżu czy Londynie, okrzyknięto by go barbarzyńcą. U nas larum podnosi tylko „Gazeta Stołeczna”, paru urbanistów, architektów i działaczy społecznych, ale magistrat na razie puszcza to mimo uszu.

Pani prezydent powiedziała „Życiu Warszawy”, że ten fragment Parku Świętokrzyskiego jest zbyt cenny, by mogły tam rosnąć tylko drzewa. Tylko drzewka! Nowy plan jej zdaniem ma na pewno dopuścić tam zabudowę, by miasto mogło sprzedać ten teren prywatnemu inwestorowi.

– Prezydent miasta nie może bujać w obłokach i nie brać pod uwagę faktów ekonomicznych. A one są takie, że w przyszłym roku będą niższe podatki, a więc i niższe wpływy do kasy miasta – oświadczyła zadowolona z siebie Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Zapomniała dodać, że część z tych „ważnych inwestycji” jest wątpliwa, jak na przykład budowa stadionu Legii za 400 mln zł, którą powinno sfinansować nie miasto, ale właściciel klubu – koncern ITI.

Jeśli pani prezydent brakuje pieniędzy w budżecie z chęcią podpowiem, gdzie je znaleźć. Duże fundusze samorząd bardzo łatwo mógłby znaleźć, prywatyzując część z kilkudziesięciu należących do miasta spółek. Wiele z nich nie ma nic wspólnego z zadaniami, jakie ma wypełniać samorząd. Bo po co gminie fabryka okien (warszawski magistrat naprawdę ma taki zakład), firma budowlana, czy przedsiębiorstwo taksówkowe? Nawet MPO, zajmującego się wywozem śmieci, można by się bez obaw pozbyć, bo firm śmieciarskich jest tyle, że samorząd nie musi zapewniać akurat tego typu usług.

Ciekawe dlaczego pani prezydent z liberalnej podobno partii, tych firm nie prywatyzuje? Wiadomo dlaczego. To przecież ogromny rezerwuar posad dla partyjnych koleżanek i kolegów. Trzeba przecież czymś wynagrodzić ich trud i zaangażowanie.

Niestety, Hanna Gronkiewicz-Waltz na razie idzie w zaparte i nie chce wycofać się ze swojego kuriozalnego pomysłu nowej zabudowy Placu Defilad. Pozostaje mieć nadzieję, że pani prezydent potrafi zmienić zdanie tylko w obliczu zmasowanej krytyki. Tak było, kiedy chciała Stadion Narodowy chciała wybudować na obrzeżach Warszawy.

Pytanie, czy teraz opinia publiczna zareaguje równie mocno? Ciężko mi to pisać, ale obawiam się, że w Polsce wciąż jeszcze pokutuje myślenie: „a po co się przejmować jakimś głupim parczkiem”…

Mariusz Krzemiński

Komentarze

Jeden komentarz do tekstu: “Tylko drzewka Hanny Gronkiewicz-Waltz”

  1. Leszek on Lipiec 19th, 2008 1:43 pm

    Brawo- w wielkim mieście zieleni nigdy za dużo.
    Miasto bez zieleni zaczyna ginąć, a sprzedawać kolejne tereny dla inwestorów to choroba urbanistów.
    Miasto MUSI posiadać oddech dla żyjących ludzi! I tu obowiązuje zasada im więcej tym lepiej!
    Więcej zagospodarowanej w praktycznym nawet nieładzie zieleni aniżeli mury i beton w najwyższym wydaniu i nie wiadomo z jaką ilością modnego ostatnio szkła!

Chcesz skomentować?





*

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree

Bottom