AGORA się bawi
Czerwiec 4, 2008
W ostatnią sobotę wydawca „Gazety Wyborczej” zorganizował wielką imprezę w warszawskiej Wytwórni Wódek „Koneser”. Tak się złożyło, że po plenerowym koncercie Sinéad O’Connor razem ze znajomymi trochę przypadkiem wylądowaliśmy na Ząbkowskiej. Akurat trio Waglewskich grało „męską muzykę” dla pracowników AGORY. Grzechem by było nie wejść do środka i nie posłuchać.
A w środku… szok. I to nie dlatego, że Waglewski, FISZ, Emade byli w świetnej formie. Oni zawsze są. Prawdziwym szokiem był widok setek, jeśli nie tysięcy ludzi pijących z plastikowych kubków, jedzących na plastikowych talerzykach, przy użyciu plastikowych sztućców. A tragiczne wrażenie potęgował fakt, że za tą całą górą niepotrzebnych śmieci stoi AGORA, wydawca gazety, która od lat walczy o lepsze ekologiczne jutro. Tylko z litości nie będę tu wyliczał, ile razy „Gazeta Wyborcza” biła na alarm, krzycząc, że Polska tonie w śmieciach.
Więc jak to jest, panowie redaktorzy? Z poważnymi minami edukujecie Polaków jak żyć, a sami dobre rady waszych dziennikarzy macie za nic? Organizujecie ekologiczne akcje, bronicie Rospudy, a kontener jednorazowego plastiku (oby jeden), który został po waszej zabawie to nic nieznaczący drobiazg?
Panie Adamie, pana też widziałem na tej imprezie. Bardzo żałuję, że nie zdobyłem się na odwagę, żeby podejść i spytać Pana o to samo. Może następnym razem. Na razie mam nadzieję, że któryś z Pana zastępców zechce się pochylić nad klawiaturą i ustosunkować się do moich uwag.
Tylko proszę się nie zasłaniać argumentem, że to nie „Gazeta” organizowała sobotnią imprezę, ale jej wydawca. To nie AGORA kształtuje opinie Polaków, ale wydawany przez nią największy dziennik w kraju. A właśnie o opiniotwórczość tutaj chodzi. Chcecie, żeby Czytelnicy mieli was za wiarygodnych? To sami świećcie przykładem! W przeciwnym wypadku wyjdziecie na hipokrytów. Na razie wygląda to tak, że AGORA, ściślej „Gazeta Wyborcza”, bawi się z Czytelnikami w ciuciubabkę.
I proszę też nie pisać, że wszyscy robią tak samo, że tak wielkiej zabawy zwyczajnie nie da się zorganizować w bardziej ekologiczny sposób. Tak się złożyło, że dwa dni później byłem na imprezie „Playboya” z okazji przyznania tytułu „Samochodu Roku”. Nie widziałem żadnego plastikowego kubka, ani pół plastikowego widelca. Za to widziałem suto zastawione stoły i tłum ludzi. Wcale nie dużo mniejszy niż na imprezie AGORY.
Arkadiusz Bartosiak
www.wiecejtlenu.pl






Komentarze
Chcesz skomentować?