Top

Nie stroję się w szaty ekologa

Czerwiec 3, 2008

Wywiad z Marcinem Mellerem *

mm_300.jpgCzy nowoczesny playboy powinien być ekologiczny?

Dlaczego od razu playboy? Może lepiej spytać, czy nowoczesny mężczyzna powinien być ekologiczny. W ogóle to mam wrażenie, że od pewnego czasu niektóre przymiotniki stały się wytrychami do wszystkiego. „Ekologiczny” tak samo jak „tolerancyjny” zaczyna oznaczać jakąś mega-polityczną poprawność.

Uciekasz od odpowiedzi.

Jeśli przez bycie ekologicznym, rozumiemy po prostu dbanie o środowisko, to jestem jak najbardziej za. Każdy powinien szanować przyrodę. Ostatnio na przykład dostałem ataku szału, wracając z weekendu trasą białostocką. Wzdłuż całej drogi wokół Radzymina co sto metrów porozstawiane były pełne worki śmieci. Ludzie wywożą je ze swoich działek i porzucają na ulicy, bo przecież ktoś to posprząta. Nie chce im się zawieźć tego do Warszawy i wyrzucić do własnych śmietników na strzeżonych, pozamykanych osiedlach. Jak widzę takie rzeczy, to zaczynają mi się podobać rozwiązania singapurskie.

Czyli?

Słyszałem, że tam nawet za wyrzucenie gumy na ulicę są gigantyczne kary finansowe. Ale żeby nie było, sam się łapię na tym, że czasem rzucam pety na ziemię.

A potem bardzo ci wstyd.

No, tak (śmiech). Ale naprawdę staram się nad tym panować. W ogóle spodziewając się niektórych pytań, od razu cię uprzedzę, że nie stroję się w szaty ekologa. Niedawno zadzwonił do mnie ktoś z redakcji „Wprost” z prośbą o komentarz do tego, że w jakiejś ich ankiecie zostałem wskazany jako „typ ekologiczny”. Bardzo mnie to zaskoczyło. Gdybym był ekologiem, to kupiłbym sobie malutki samochodzik, który by palił 4 litry na sto kilometrów. A ja lubię auta terenowe, które wiadomo ile spalają. Tego nie zmienię. Ale za to dużo jeżdżę na rowerze. Nie po to, żeby oszczędzać środowisko, ale dlatego, że lubię.

Ale robisz tylko niedzielne przejażdżki czy normalnie w tygodniu załatwiasz sprawy na mieście?

Wczoraj jeździłem cały dzień? Podać ci trasę? Od siebie na Mokotów w okolice Woronicza, potem na Chłodną, stamtąd zjechałem na Powiśle i po jakimś czasie wróciłem do domu. Razem pewnie dwadzieścia parę kilosów.

I po czymś takim masz dyspensę na dzień jeżdżenia terenówką?

Właśnie. Takie podejście mi się podoba. Bardzo dziękuję.

A chociaż stosujesz eco-driving?

A co to jest? Pewnie delikatne naciskanie wszystkich pedałów, głównie gazu…

Gaz naciska się energicznie do jakiś ¾ głębokości, za to szybko zmienia się biegi na wyższe…

Tak, teraz pamiętam, czytałem w wywiadzie z Magdą Różczką (śmiech). Ale jak widzisz, nie dotarło. I nie dotrze. Lubię zmieniać biegi przy 5, a nawet 6 tysiącach obrotów.

Przecież to zbrodnia. Jeżdżąc bardziej ekologicznie wcale nie będziesz wolniejszy. Szwedzi zrobili badania, z których to jasno wynika.

Ale mi nie chodzi o wolniej, szybciej. Ja lubię, żeby silnik zaryczał. Tak już mam. I co mi zrobisz? Za to do pracy chodzę na piechotę. Jak mieszkałem dalej od redakcji, to przyjeżdżałem rowerem. Czego jeszcze chcesz?

Ja czy matka natura?

(Śmiech). Dobra, bez takich. Dawaj następne pytanie.

Wymieniłeś żarówki na energooszczędne?

Tak i mam teraz problem. Te energooszczędne brzydko świecą. Zastanawiam się nad tym, żeby wrócić do tradycyjnych. Serio. Mam taki fajny chiński lampion i z energooszczędną żarówką wygląda po prostu tragicznie.

Widocznie kupiłeś jakieś dziadostwo. Dostaniesz ode mnie porządną energooszczędną w prezencie.

Sprawdzę ją w chińskim lampionie i zobaczymy.

Telewizor trzymasz cały dzień na „stendbaju”?

Tak. Nie chce mi się za każdym razem wszystkiego odłączać od prądu. Ale… teraz uważaj, nauczyłem się od ciebie, żeby nie zostawiać ładowarki do telefonu w gniazdku. Nawet żonę gonię.

Brawo. To jeszcze kup sobie urządzenie, które będzie za ciebie odłączało wszystkie sprzęty RTV, kiedy wychodzisz z domu. A powiedz, czy ty przypadkiem nie zostawiasz czasem włączonego komputera w pracy?

Zdarza się.

Nie wstyd ci się przyznać?

A co, mam kłamać? (Śmiech). Będę wyłączał, obiecuję. Postaram się pamiętać. Ale nie jestem taki najgorszy, jak myślisz. Na przykład staram się nie brać plastikowych torebek.

Masz ze sobą torbę ekologiczną?

Dopiero od niedawna. Wziąłem z zielonego wydania „Dziennika”. Tylko, że przy moim trybie życia, zakupy robię nieregularnie, za każdym razem improwizując. I wiadomo, że wszystkiego nie zmieszczę do jednej torby, a trudno, żebym na stałe nosił ze sobą pięć ekologicznych. Dlatego w sklepach korzystam z tych płatnych reklamówek wielorazowych, które potem grzecznie w domu odkładam i ponownie wykorzystuję.

mm2_300.jpgA kupujesz butelkowaną wodę?

Do picia tylko prawdziwą mineralną, a do gotowania tę w baniakach 5-litrowych.

Za mineralną masz plus, ale ze te baniaki… Wiesz chociaż ile przepłacasz?

Pewnie przepłacam, ale co mam robić?

Jak to co? Filtrować kranówkę. To takie skomplikowane?

OK. Ale remont kuchni zrobię pewnie za rok. Teraz nie będę wszystkiego rozwalał, żeby zamontować filtr pod zlewem.

To kup dzbanek z filtrem. Na rynku jest kilka takich produktów. I są świetne.

Prześlij mi link. Kupię na pewno. Choćby dla świetnego spokoju, bo inaczej mnie wykończysz.

Jeszcze będziesz mi dziękował. Pomyśl, gdybyś za wodę w kranie miał płacić tyle, co za tę w baniakach, to każdy prysznic kosztowałby cię jakieś 20-30 złotych. A kąpiel w wannie nawet 100. Stać cię na to?

Dobra. Już mówiłem, że kupię ten filtr. Jakie następne pytanie?

Dasz twarz do akcji ekologicznej, gdy nadarzy się sposobność?

Nie. Z tej rozmowy jasno wynika, że u mnie z ekologią jest raczej na bakier. W związku z tym tylko ośmieszyłbym całą akcję, a przy okazji i siebie. Dlatego nie będą udawał kogoś, kim nie jestem.

Ale na przykład mógłbyś częściej poruszać tematy ekologiczne w „Dzień dobry TVN”. Przecież telewizja śniadaniowa powinna mieć jakiś walor edukacyjny, nie tylko rozrywkowy.

I ma. Widocznie nie oglądasz (śmiech). Już kilka razy zajmowaliśmy się ekologią. Być może powinniśmy częściej.

A nie uważasz, że warto by wprowadzić rozmowy o ekologii jako stały punkt programu? Na dobry początek, powiedzmy, chociaż raz w tygodniu.

Przyznaję, to jest jakiś pomysł. Ale ja jestem tylko prowadzącym.

Czujesz, że robisz coś dobrego dla swojej planety?

(I tu następuje dłuższe milczenie, połączone z uśmieszkiem w stylu: „zabiję cię za to pytanie”) Po tej rozmowie, odpowiem „nie”. Nie czuję.

Masz zamiar to zmienić?

Parę drobnych rzeczy już przecież robię. Segreguję śmieci, nie biorę foliówek. Kiedyś mnie przekonałeś do wyciągania ładowarki z gniazdka. Teraz zainspirowałeś do trzech kolejnych tak zwanych „postaw ekologicznych”. Pewnie nie zrezygnuję z energooszczędnych żarówek, przestanę zostawiać telewizor na „stendbaju” i kupię filtr do wody. Zadowolony?

Bardzo. Jeszcze tylko jedna sprawa. Lecicie jutro z Anią do Stambułu…

Samoloty? O, nie. Nie zrezygnuję!

Czekaj, daj dokończyć. Czy wiesz za ile szkodliwych emisji do atmosfery bylibyście odpowiedzialni, gdybyście pojechali do Turcji samochodem?

Podejrzewam, że o wiele lepiej dla środowiska, gdybyśmy pojechali autem. Ale nie mamy na to czasu!

Spokojnie. Lepiej, że lecicie.**

Masz szczęście (śmiech). Widzisz, jednak okazuje się, że potrafię być ekologiczny.

Rozmawiał Arkadiusz Bartosiak (www.wiecejtlenu.pl)
Zdjęcia: Krzysztof Opaliński

* – Marcin Meller jest redaktorem naczelnym polskiej edycji „Playboya”, a także jednym z prowadzących program „Dzień dobry TVN”.

** – kalkulator emisji można znaleźć na przykład tutaj

Komentarze

Chcesz skomentować?





Anti-Spam Protection by WP-SpamFree

Bottom