Top

Żółta kartka dla pseudo-zielonego Waldemara Pawlaka

Maj 26, 2008

pawlak-th.jpgPolski wice-premier jeździ samochodem z napędem hybrydowym, żeby kreować swój proekologiczny wizerunek. Tymczasem to właśnie Waldemar Pawlak odpowiada za dramatyczne opóźnienie ustawy, która ma zachęcać nas do oszczędzania energii.

Założenia do ustawy o tzw. efektywności energetycznej były gotowe już 10 miesięcy temu. Według zeszłorocznych zapowiedzi resortu gospodarki projekt ustawy miał trafić do sejmu na początku 2008 roku, a uchwalony przez parlament już w lutym. Ale do tej pory posłowie nie mogli zagłosować nad zapisami nowej ustawy. Przyczyna poślizgu wydaje się prosta. Minister Pawlak i jego podwładni najwyraźniej nie zawracają sobie specjalnie głowy takimi drobiazgami.

Dowody? Proszę bardzo. 14 maja podczas Międzynarodowych Targów Energetyki Expopower w Poznaniu odbyła się ważna debata pt. „Projekt ustawy o efektywności energetycznej w ocenie odbiorców energii”, zorganizowana przez jedenaście prestiżowych organizacji gospodarczych z różnych branż. Resort gospodarki dostał na nią zaproszenie, ale żaden z jego przedstawicieli się nie pojawił.

Myliłby się jednak ten, kto by twierdził, że ministerstwo Waldemara Pawlaka nie robi nic w tej sprawie. Na stronie internetowej resortu pod zakładką „efektywność energetyczna” kryje się informacja o tym, że ministerstwo rozprowadziło dwie broszury informacyjno-edukacyjno na ten temat. Urzędnicy na pewno napracowali się przy tym po pachy.

Żarty żartami, ale ustawa o efektywności energetycznej jest Polsce potrzebna jak najszybciej i to z wielu powodów. Po pierwsze, mnóstwo energii marnujemy. Polski przemysł jest pięć razy bardziej energochłonny od japońskiego i ponad dwukrotnie od zachodnioeuropejskiego. To czysta niegospodarność, okupiona na dodatek zwiększonym zatruciem środowiska. Po drugie, stoimy w obliczu niedoborów prądu, bo elektrownie przestają nadążać za popytem. Na dokładkę ceny prądu, gazu, węgla i paliw gwałtownie rosną.

Interwencja państwa mogłaby być w tej sprawie naprawdę skuteczna. Założenia projektu ustawy o efektywności energetycznej zakładają wprowadzenie tzw. białych certyfikatów, które wymuszą oszczędzanie energii praktycznie na wszystkich. Sprzedawcy prądu, gazu i ciepłej wody będą bowiem musieli wykazać, że co roku zużycie tych nośników energii spadło u ich odbiorców o 1 procent. Dowodem na wywiązanie się z tego wymogu mają być białe certyfikaty, przyznawane tym odbiorcom energii, którzy zmniejszyli zużycie. Sprzedawcy, którzy nie wykażą się wystarczającą ilością skupionych od nich certyfikatów, będą musieli zapłacić kary pieniężne za marnotrawstwo energii. Z uzyskanych w ten sposób środków będą finansowane inwestycje w oszczędzanie prądu, lub gazu. Ich rozdysponowaniem najprawdopodobniej zajmie się nowo powołany państwowy Fundusz Efektywności Energetycznej.

To tylko początek listy sposobów, które skutecznie zachęcają do oszczędzania prądu czy gazu. W Japonii stosuje się ich dziesiątki i to już od 30 lat. Efekty są zdumiewające – mimo trzykrotnego zwiększenia skali japońskiej produkcji dziś zużywa się w tym kraju niemal tyle samo energii, co na początku lat 80. Wiadomo, że Japończyków szybko nie przebijemy w tej dziedzinie, ale musimy jak najszybciej zacząć ich gonić.

Tymczasem do ministra gospodarki i jego podwładnych najwyraźniej nie dociera, że ochrona środowiska to nie idealistyczna zabawa, fanaberia dla bogatych, ale raczej wymierne korzyści gospodarcze. Choć śmiem przypuszczać, że może być jednak inaczej – znacznie gorzej. Waldemar Pawlak ma świadomość wielkich korzyści płynących z oszczędzania energii, ale po raz kolejny ulega lobbystom z państwowych firm energetycznych, którym nie na rękę jest i zmniejszanie popytu na prąd, i cięcia limitów emisji dwutlenku węgla (o tym piszemy tutaj).

Tak czy owak, Waldemar Pawlak sprawia wrażenie człowieka podobnego w sposobie działania na rzecz ekologii do George’a W. Busha. Powszechnie wiadomo, że amerykański prezydent sprzyja lobby przemysłowemu, a ochrona środowiska to dla niego, zabójcza dla biznesu, fanaberia. Jeśli w istocie nasz wice-premier zapatrzony jest w George’a W. Busha, to znaczy, że toyotę prius kupił chyba tylko z czystego snobizmu. Przecież tym autem kocha jeździć zachodnia elita.

Panie premierze, proszę wybaczyć uszczypliwości. Ale sam pan się o nie upomina. Na razie zasłużył pan na żółtą kartkę od „zielonych”. Teraz czekamy na poprawę.

Mariusz Krzemiński

Komentarze

Jeden komentarz do tekstu: “Żółta kartka dla pseudo-zielonego Waldemara Pawlaka”

  1. sklpl on Marzec 30th, 2010 5:28 pm

    Korzyści z oszczędzania energii są i każdy z nich korzysta zwiększając sprawność swoich procesów i racjonalność wykorzystania energii jak i innych zasobów, na miarę swoich możliwości technicznych i organizacyjnych. Tym, u których z tymi możliwościami jest krucho, „pomaga” z przyjemnością konkurencja. Nie potrzeba dla korzystania z tego dobrodziejstwa żadnej ustawy. Wystarczy tylko nie przeszkadzać.

Chcesz skomentować?





*

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree

Bottom