Top

Problem z krajobrazem

Maj 18, 2008

miasto-thh.jpgPamiętam tekst Adama Wajraka, w którym utyskiwał, że w Polsce nie docenia się roli, jaką powinni wypełniać architekci krajobrazu. Okazuje się, że nie tylko my mamy tego typu problem. Na stronie internetowej BBC Martha Schwartz, architekt krajobrazu, zwraca uwagę, że w powszechnej (niestety na razie tylko na Zachodzie) pogoni za „uzielenianiem” biur i domów, zupełnie ignoruje się potrzebę reorganizacji krajobrazu miast i wielkich metropolii.

Na początek wyjaśnienie a propos „uzieleniania”. Po angielsku wystarczy powiedzieć „going green” i wszystko staje się jasne. Kiedy, Schwartz pisze: „the focus on greening homes and offices” od razu wiadomo, co ma na myśli. Zamiast więc tłumaczyć jej słowa, jako „ogólną tendencję do przystosowywania naszych mieszkań i biur do ekologicznych wymogów współczesności” :-), wolę pójść na skróty. Przyznaję, może „uzielenianie” to nie był najszczęśliwszy pomysł. Jeśli ktoś ma lepszy, proszę dać znać, będę zobowiązany. Ale do rzeczy…

Sława światowej architektury krajobrazu bije na alarm. Zdaniem Matrhy Schwartz współczesne przestrzenie miejskie wymagają gruntownej zielonej rewolucji. Tymczasem dzisiaj znakomita większość urbanistycznych zleceń dla architektów krajobrazu, to projektowanie ogrodów na dachach budynków. Dla Schwartz to dowód na to, że jej koledzy po fachu „obijają się, podczas gdy Rzym płonie”. Rzecz jasna nie na nich spoczywa główna odpowiedzialność za taki stan rzeczy. W sprawie bardziej ekologicznej organizacji przestrzeni publicznej potrzeba szerokiego konsensusu.

Według Matrhy Schwartz podstawowymi zadaniami miejskiej architektury krajobrazu jest tworzenie otwartych przestrzeni, promocja transportu publicznego, i co bardzo ważne, dbanie o racjonalne gospodarowanie wodą. Dodatkowo architekci powinni wymuszać na deweloperach sadzenie jak największej ilości drzew w okolicach ich inwestycji.

manchester_square-300.jpgJako dobry przykład nowoczesnej miejskiej architektury krajobrazu, wpisującej się w ideę zrównoważonego rozwoju, amerykańska architekt podaje Exchange Square w Manczesterze (na zdjęciu obok). Przebudowa niegdyś ohydnego, zdominowanego przez uliczne korki placu, zakończyła się pełnym sukcesem, zamieniając nieciekawe, nieprzyjazne ludziom otoczenie w przyjemne i wygodne dla pieszych miejsce.

Chcąc pokazać właściwy kierunek w myśleniu o niezbędnych urbanistycznych zmianach, Matrha Schwartz podaje przykład Nowego Jorku i rozważaną właśnie propozycję wprowadzenia tam „zasady 10 minut”. Chodzi o takie zaplanowanie przestrzeni publicznej, aby każdy nowojorczyk, niezależnie od tego gdzie mieszka, mógł dojść (nie dojechać) do najbliższego parku w najdalej 10 minut. Jest to jedno z założeń programu „PLAN NYC” (New York City urban planning project).

Schwartz pisze w swoim tekście, że „PLAN NYC” to zaledwie dobry początek. Wskazuje bowiem, że projekt, który nie opiera się na ekspertyzach architektów krajobrazu, nie jest nowatorski. Jej zdaniem samo powiększanie, lub mnożenie miejskich parków to za mało. Potrzeba jeszcze odważnych decyzji w sprawach zmieniania wyglądu przestrzeni publicznych. Na poszukiwania inspirujących rozwiązań w tej dziedzinie, amerykańska architekt odsyła budowniczych ze swojego kraju do Europy. Poleca szczególnie zagospodarowaną na nowo stara hutę, czyli Nord Park w niemieckim Duisburgu i wspaniały Parc André Citröen w Paryżu (na zdjęciu poniżej). parc_citroen_park-300.jpgOkazuje się, że według Matrhy Schwartz Ameryka w dziedzinie planowania urbanistycznego jest nieco z tyłu za Europą. Niestety, akurat do tej „Europy” Polska na pewno się nie zalicza.

W przywołanym na początku tekście, Adam Wajrak stara się ocenić, ile kosztuje krajobraz: „przecież wartość krajobrazu z pewnością dałoby się przeliczyć na brzęczącą monetę. To właśnie od niego zależy, czy zechcemy kupić w danej okolicy dom lub ziemię, czy ktoś tu przyjedzie na urlop, czy nie…”. Dokładnie tak samo jest z krajobrazem miejskim. Jego wartość też da się wyliczyć. I na pewno nie jest to wartość mała. Na razie u nas ten problem dostrzega mało kto.

Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Polacy też niedługo zmądrzeją, a wtedy odczują na przykład „zbawienne” skutki barykadowania nowych osiedli i tworzenia nowoczesnych gett. Tylko pytanie, kto nam potem wyrówna poniesione straty? Będziemy domagać się rekompensaty od cynicznych deweloperów? Nawet jeśli, ci i tak odeślą nas wtedy do bezmyślnych urzędników. Tych, których sami wybraliśmy.

Arkadiusz Bartosiak

Komentarze

Chcesz skomentować?





*

Anti-Spam Protection by WP-SpamFree

Bottom