Uratują nas algi
Kwiecień 26, 2008
W czasie, gdy producenci tradycyjnych biopaliw są oskarżani o windowanie cen żywności i przyczynianie się do fali światowego głodu, Airbus zastanawia się nad napędzaniem swoich samolotów paliwem z alg.
Dziś biopaliwa wytwarza się ze zbóż, kukurydzy i olejów roślinnych, czyli roślin jadalnych. Dla wielu jest to wystarczający powód, aby tę gałąź przemysłu odsądzać od czci i wiary. I nie ma znaczenia to, że główną przyczyną rosnących cen jest większy niż dotąd popyt na żywność w krajach rozwijających się, szczególnie w Indiach i Chinach. Wiele wskazuje więc na to, ze przyszłość będzie należała do biopaliw drugiej generacji – czyli takich, których nie wytwarza się z roślin jadalnych, ale na przykład z szybko rosnących gatunków drzew lub traw. Ostatnio odkryto jednak, że bodaj najlepszym surowcem do produkcji biopaliw drugiej generacji są glony, dokładnie algi – dotąd używane przede wszystkim w gabinetach kosmetycznych i odnowy biologicznej.
Energetyczny potencjał alg odkryli Amerykanie z The National Renewable Energy Laboratory. Okazało się, że niektóre gatunki tych glonów zawierają więcej oleju niż jakiekolwiek inne rośliny. Dlatego mogą być bardzo wydajnym źródłem biodiesela. Ich największą zaletą jest to, że daje się je uprawiać niemal wszędzie (ponoć nawet na pustyniach, w stawach ze słoną wodą). Mało tego, zbiorniki z algami można zasilać nawet ściekami komunalnymi i z ferm hodowlanych. Przy okazji ścieki byłyby oczyszczane (algi związałyby bowiem większość zanieczyszczeń). Obliczono, że gdyby takie stawy założyć na 3,85 mln ha (to 0,3 proc. powierzchni Stanów Zjednoczonych), można by wyprodukować wystarczająco dużo biodiesla, aby całkowicie zastąpić nim ropę w Stanach). Na zakup tej ostatniej USA wydają rocznie od 100 do 150 mld dolarów. Produkcja ekwiwalentu w biodieslu kosztowałaby początkowo (biorąc pod uwagę koszty rozpoczęcia produkcji) dwukrotnie więcej – ok. 300 mld. Utrzymanie plantacji byłoby już rzecz jasna tańsze.
Nad paliwem z alg pracuje obecnie m.in. Airbus, jeden z największych producentów samolotów na świecie. Badania prowadzi wspólnie z Shellem i firmą Rolls-Royce, która jest także producentem silników lotniczych. Hodowlę alg na dużą skalę na biopaliwo Airbus chce rozpocząć w 2015 roku. Na razie to głównie przedsięwzięcie marketingowe, mające zmienić wizerunek giganta lotniczego, tak aby kojarzył się z firmą przyjazną środowisku. Ale wcale nie wiadomo, czy już za parę lat decyzja o inwestowaniu w algi nie przyniesie Airbusowi krociowych zysków. Przecież przynajmniej częściowo pozwoli tej firmie uwolnić się od słonych marż spółek wydobywających i przetwarzających ropę.
Mariusz Krzemiński






Komentarze
Chcesz skomentować?