Nigdy już nie zjem halibuta
Marzec 15, 2008
Wywiad z Magdaleną Różczką
Czy twoim zdaniem rozmiar ma znaczenie?
Przecież miało być o ekologii…
No i jest. Czy twoim zdaniem mniejszy jest bardziej ekologiczny? Samochód oczywiście.
(Śmiech). W tym wypadku rozmiar chyba rzeczywiście ma znaczenie. Jak się domyślam, mniejszy samochód mniej truje. Tylko, że mi teraz powinno być trochę wstyd, bo niedawno zmieniłam na większy.
Rodzina się powiększa. Musiałaś. Jesteś usprawiedliwiona.
Dzięki, prawie kamień spadł mi z serca. Ale na poważnie, to ja i tak jestem nadal bardzo ekologiczna, bo prawie w ogóle nie jeżdżę.
I na pewno stosujesz eco-driving – dajesz sporo gazu, ale szybko zmieniasz biegi na wyższe i nie wchodzisz na wysokie obroty.
O rany. Chyba znowu wpadka (śmiech). Mam automat. Sam za mnie zmienia. Ale po pierwsze, korzystam z trybu ekonomicznego, a po drugie, ja naprawdę wolno jeżdżę. Można powiedzieć, że spalam tyle co nic.
Jesteś za ograniczeniem ruchu samochodowego w Warszawie? Płatny wjazd do centrum, tak jak w Londynie?
Nie chciałabym, żeby tak było. Nie zarabiamy tyle co w Londku. Płacenie za parkowanie też mnie wkurza. I co, jak wprowadzimy płatny wjazd do centrum, to tylko bogacze będą tu jeździć? Myślę, że lepiej organizować kampanie społeczne i uświadamiać ludziom, że lepiej przyjechać do centrum metrem. Sama jak tylko mogę, to wybieram metro. Poza tym trzeba raczej budować ścieżki rowerowe i namawiać mieszkańców, żeby zamiast samochodami jeździli częściej rowerami. Bardziej podobałyby mi się tego typu akcje, od wprowadzania nowych zakazów, nakazów, opłat i tak dalej.
A jak ci się podoba pomysł wytyczenia specjalnych pasów dla autobusów?
Przecież już są, a i tak wszyscy po nich jeżdżą.
Ale teraz jest tylko 13 km buspasów, a ma być 10 razy więcej, a do tego policja obiecuje się przyłożyć do tego, żeby kierowcy przestali z nich korzystać.
O rany! To już w ogóle nie będzie którędy jeździć (śmiech). Oczywiście wiem, że to dobry pomysł, i że pewnie nie da się uciec od takich rozwiązań. Wszystko fajnie, ale czy my chociaż mamy dobrze rozwinięte linie autobusowe? O lepszych autobusach nawet nie wspominając. Może jednocześnie z wytyczaniem tych zamkniętych pasów, warto by było poważnie zainwestować w nowoczesne autobusy.
Nadal musisz odpalać samochód i jechać kilka ulic dalej, żeby wyrzucić posegregowane śmieci?
Już nie. W końcu się doczekałam i jakieś pół roku temu postawili pojemniki przed moim domem. Teraz nawet nie pamiętam, jak znajdowałam w sobie tyle samozaparcia, żeby wozić śmieci samochodem. To było naprawdę upierdliwe.
Można powiedzieć, że przez zaniedbanie, władze miasta zmuszały cię do odpalania samochodu, czyli zachowania nieekologicznego.
(Śmiech). Właśnie tak. A mało tego, teraz zmuszają mnie, żebym regularnie dzwoniła i informowała, że śmietniki na posegregowane śmieci są przepełnione. Dzisiaj strasznie mnie to wkurza, a przecież długo myślałam o ekologii, w ogóle o dbaniu o przyrodę, jako o czymś zupełnie nierealnym. Czymś, na co nie mam wpływu. Przecież ja sama nic nie mogę. W końcu jednak do mnie dotarło, że jak chcesz coś zmienić na świecie, to zacznij od samego siebie. Od dobrych kilku lat segreguję śmieci, i myślę sobie, że gdyby wysypać je wszystkie w jednym miejscu, powstałaby pewnie niezła góra. To mnie przekonuje. Widzę, że segregowanie ma sens.
I zawsze zgniatasz plastikowe butelki?
Pewnie! Doszłam nawet do tego, że odrywam papierowe etykietki z butelek i wyrzucam je oddzielnie. Nie wiem, czy to akurat nie jest już jakaś fiksacja (śmiech).
Może i jest, ale się nie przejmuj, innych ona też dopada. Na ekologiczną torbę na zakupy też masz fiksację?
Jeszcze nie, bo zamiast nosić ze sobą, mam taką zieloną, materiałową w samochodzie. Chcesz sprawdzić?
Wierzę ci na słowo. Ale może nie masz takiej małej-lekkiej-składanej?
Nigdy takiej nie widziałam.
To już masz… Skromny prezent, na miarę skromnych możliwości.
Super. Bardzo dziękuję. Będę używać. Najbardziej ze wszystkiego nienawidzę właśnie reklamówek. Staram się nigdy nie brać. Ale jest ciężko. Przecież ekspedientki bez pytania od razu ładują ci zakupy do foliówki. Wszystko jedno w aptece, spożywczym, drogerii. Po prostu wszędzie. I za każdym razem trzeba błagać, żeby nie dostać torebki.
Z tego co słyszałem, ty w ogóle nie lubisz chodzić na zakupy.
Wszystko staram się kupować w warzywniaku na dole, pod domem. Ale nie wiem, czy to jest bardziej ekologicznie. Ciuchów też nie lubię szukać w tych wielkich galeriach.
Brawo. Nie jedziesz samochodem na zakupy, kupujesz tylko to, czego potrzebujesz, nie robisz zapasów i nie wyrzucasz popsutego jedzenia.
Przestań! Zrobisz ze mnie jakąś super-ekolog.
(Śmiech). Ale to będzie dobre dla tego wywiadu.
Ale nieprawdziwe.
No dobra, to powiedz czy wyłączasz tryb „stand-by” w telewizorze?
Tylko jak wyjeżdżam. Słyszałam, że więcej prądu zużywa włączanie i wyłączanie.
Jest na odwrót. Te wszystkie funkcje „oczekujące” zżerają bardzo dużo energii. Jak przestaniesz ich używać, rachunki za prąd spadną ci lekko o kilka procent.
Poważnie? To znaczy, że miałam jakieś stare dane. Zaczynam wyłączać od dzisiaj. Obiecuję. Żarówki energooszczędne już mam.
To pamiętaj, żeby zużyte zwracać sprzedawcom.
No pewnie. Do śmietnika nie wolno. Bez takich.
Elektrownia jądrowa. Jesteś za czy przeciw?
O rany! Nie wiem. Nie znam się. Błagam o jakieś inne pytanie (śmiech). Ja zajmuję się ekologią na mikro skalę – nie kupuję futer, nie jem mięsa, nie jem ryb, którym grozi wyginięcie…
Na przykład.
Dowiedziałam się, że halibut jest zagrożony. To był cios. Jest taki pyszny, a ja nigdy już go nie spróbuję. Straszne.
Czyli jednak idealnie nadajesz się na ekologiczny pomnik.
Zaraz mi jeszcze wmówisz, że się nie myję, bo chcę oszczędzać wodę. A w tym przypadku mój ekologiczny wizerunek poważnie traci na wiarygodności. Kąpię się w wannie, nienawidzę prysznica. Nawet mój mąż, zapalony ekolog, musiał to zaakceptować. Zdołał mnie jednak uświadomić. Kiedyś kąpałam się bardzo długo, czytałam książki w wannie i co jakiś czas dolewałam ciepłej wody. Ale skończyłam z tym, bo Michał przekonał mnie, że to bardzo nieekologicznie. Torbę ekologiczną też dostałam od niego.
Z nim powinienem zrobić ten wywiad.
Właśnie. Jak Michał był nastolatkiem to oblewał farbą panie w futrach. Nawet sobie tego nie chcę wyobrażać. Futra są dla mnie obleśne. Nawet sztucznego nigdy nie założę. Ale oblewanie kogoś farbą to już przegięcie. Potępiam takie akcje.
A akcje w stylu obrony Doliny Rospudy?
Byliśmy na manifestacji. Obowiązkowo. Podziwiam ludzi, którzy na miejscu walczyli o Rospudę. Mnie nie było na to stać.
Poparłabyś akcję przeciwko ekipom filmowym, które marnują energię, nie wyłączając oświetlenia w przerwach między zdjęciami?
Wiesz, z tym nie jest chyba źle. Wydaje mi się, że jednak wyłącza się światła dość regularnie. Mnie drażni inna rzecz. Na planie wszystkie posiłki podawane są na plastikowych talerzach, do tego dostajemy plastikowe sztućce i plastikowe kubki. Koszmar. Zużywa się tego całe tony. Po jednym dniu zdjęciowym zbiera się jakieś dwa pełne wory. I naprawdę nie wiem, czy ten cały plastik idzie do recyklingu. Przypuszczam, że nie, bo talerzyki wyrzuca się razem z resztkami jedzenia.
I co postulujesz?
Może te plastiki powinny być bardzo drogie. Może powinna być na nie jakaś specjalna akcyza rządowa (śmiech). Wtedy przestałoby się opłacać z nich korzystać.
Skoro wywołałaś rząd, to jak ci się podoba premier, kiedy lata rejsowymi samolotami?
Nie wiem czy mi się podoba, bo go nie znam. Ale te loty zwykłymi samolotami – super. Taniej i ekologicznej. Nie wiem, dlaczego się go czepiają.
A uznasz, że ja się czepiam, kiedy spytam, czy niedługo wchodzisz w tetrę czy raczej w pampersy?
Jeszcze nie wiem (śmiech). Myślisz, że tetra jest bardziej ekologiczna?
Nie mam pojęcia. Na pewno zużywa się sporo wody do codziennego prania. Trudno powiedzieć.
No właśnie. A do tego trzeba jeszcze dużej ilości detergentów. Pralka z kolei pobiera sporo prądu. I tak źle i tak nie dobrze. Myślisz, że powinnam prać tetrę ręcznie i bez proszku? Przychodzą do mnie koleżanki, widzą mnie nad miską z praniem i pytają: „Co robisz Magda?. A ja: „Jak to co? Ratuję świat” (wybuch śmiech). Nie dajmy się zwariować. Będę kupować gotowce, jak wszyscy. Nowoczesne pieluchy są dla pupy dziecka o wiele lepsze od tetry. I koniec.
Rozmawiał Arkadiusz Bartosiak (www.wiecejtlenu.pl)
Zdjęcie JAKUB SKORŻA






Magda jest fantastyczną osobą, bardzo ładną kobietą i świetną aktorką. W dodatku wegetarianką, tak jak ja :D czego chcieć więcej ;)
czego chcieć więcej? np. większej świadomości nt.: oszczędności wody i prądu czy pieluch jednorazowych.
proponuję poszukać info (choćby nawet w necie) o tym jak bardzo jednorazówki są nieekologiczne.
to że pani Magda jest wegetarianką (nie jedzenie mięsa z wyjątkiem ryb oznacza że nazwać należy człowiek iż jaroszem jest!) i segreguje odpady to oznacza że musimy jej pomnik stawiać, mnóstwo ludzi tak robi
żeby nie było że jak tak negatywnie strasznie, to napiszę że chwalić trzeba za zakupy w pobliskich sklepach – na to zwykle się zwraca bardzo mało uwagi
pozdrawiam
co to jest halibut?
W sprawie pieluszek wielorazowych proponuję się trochę dokształcić :) Może się komuś nie chcieć prać, ale twierdzenie, że pampersy są bardziej ekologiczne bardzo mija się z prawdą.
Sami pomyślcie. 6000 pieluszek na dziecko, ponad tona śmieci, które będą się rozkładać przez następne 500 lat.
Istnieją już też detergenty przyjazne dla środowiska (jakby ktoś nie wiedział ;)).
pozdrawiam
> Te wszystkie funkcje „oczekujące” zżerają bardzo dużo energii. Jak przestaniesz ich używać, rachunki za prąd spadną ci lekko o kilka procent
Pudło. Kiedyś może było w tym stwierdzeniu trochę racji. Od co najmniej kilku lat telewizory itp. urządzenia są tak konstruowane że w stand-by pobierają znikome ilości energii, na ogół mniej niż 1 W. Wyłączanie telewizora z sieci za każdym razem (zamiast pilotem) może zmniejszyć miesięczny rachunek za prąd o 2-3 grosze.
Dużo większy wpływ na zużycie energii przez telewizor lcd ma nastawienie jasności, podświetlenia oraz siły głosu – ustawienie „na pół gwizdka” może zmniejszyć pobór energii o 20-30 W w porównaniu z ustawieniem na 100%